wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 1 - Zakłopotanie.


Szatyn i blondyn leżeli na dachu szpitala oglądając zachód słońca.
- Naruto. - powiedział Shikamaru.
- Hmm ? - mruknął zaspany blondyn.
- Jak nie przestaniesz sapać to dam ci kopa. - syknął czarnooki.
- Wybacz, że tak głośno oddycham. - odgryzł się niebieskooki.
- Upierdliwy typ. - westchnął Shikamaru. - Ide do łóżka, sory ale nie mam ochoty na strzała od Sakury.
- Dobra, ja ide na ramen, na razie ! - krzyknął Naruto zeskakując z dachu.
- Kłopotliwiec. - skrzywił się szatyn.
***
Dobry Boże jak dobrze, że już jutro wychodzę - myślał Shikamaru - chociaż ... nie, wolę tu zostać. Od jutra znowu się zacznie : " Shikamaru jesteś najgorszym leniem jakiego znam" , albo " Shikamaru jak nie przyniesiesz mi dziś tych dokumentów to wyślę cię na tydzień na pustynie bez picia !". Upierdliwa Tsunade...
Położył się na łóżko i poszedł spać.
Gdy rano się obudził, zobaczył siedzącą przy nim Ino.
- Hej .... co jest ? - zapytał Nara.
- Tsunade cię wzywa, wywrzeszczała to na cały gabinet : Jeśli ten cholerny, śmierdzący leń za 15 minut tu nie przyjdzie to zadam mu dwu-tygodniowy trening z Gai'em ! I w tym momencie kubek z kawą wyleciał przez okno. - powiedziała spokojnie Yamanaka.
- Ino cholera jasna, czemu mnie nie obudziłaś ?! - wywrzeszczał Shikamaru.
- Bo właśnie usiadłam - westchnęła Ino.
- To ja lece ! - krzyknął czarnooki - Chociaż chwila... najpierw się ubiorę, czy mogłabyś z łaski swojej wyemigrować ? Dziękuje.
Chłopak przebrał się i wyleciał ze szpitala w trybie natychmiastowym. Tylko, że nie wiedział, iż założył spodnie na drugą stronę ...
***
- Jestem , przepraszam, ale dopiero co wstałem - wbiegł do gabinetu zdyszany Shikamaru.
- Dobra, dobra, spóźniłeś sie tylko 3 minuty, jestem ci w stanie wybaczyć. - rzekła Tsunade.
- A teraz mogę się dowiedzieć co było tak ważne, że .... cholera jasna ! Założyłem spodnie na złą strone... - wybuchnął Nara.
- Uspokój się ! Mam dla ciebie misje. Ty jako ambasador Liścia ... - ale nie dane jej było dokończyć, ponieważ szatyn jej przerwał.
- Że kto ? Ja ambasadorem ? Czy do tego nie trzeba być jouninem ? - zapytał Shika.
- Daj mi dokończyć upierdliwcu ! 
- Ej to mój tekst !
- Jak się zaraz nie zamkniesz to zadam ci tyle misji zanim zdążysz powiedzieć "Jakie to upierdliwe...". - powiedziała Tsunade.
- Już jestem cicho ! - odpowiedział Nara.
- Więc jak mówiłam ty jako ambasador Konohy... - przerwało jej pukanie do drzwi.
- Wejść ! - wrzasnęła Hokage.
- Witam, wzywała mnie pani. - powiedziała dziewczyna.
- Temari ?! A co ty tu robisz ? - zapytał zdziwiony chłopak.
- Nara cicho ! Daj mi skończyć ! Ty jako ambasador Liścia, udasz sie wraz z ambasadorem Piasku, na zebranie ambasadorów do Ukrytej Chmury. Zebranie zaczyna się za 6 dni. Po jutrze wyruszacie. Zaprowadź Temari do jej tymczasowego miejsca zamieszkania, i oprowadź ją dziś i jutro po wiosce. Zbiórka jest o 7:15 pod główną bramą, idzie z wami Ino i Sai. I tak, awansujesz na jounina, gratulacje. Jakieś pytania ? Nie ? Więc rozejść się ! - wrzasnęła Tsunade.
- Hai ! - wrzasnęli obydwoje.
***
Gdy byli już na zewnątrz, Shikamaru zaczął myśleć. Temari wyładniała. Czekaj, chwila, stop ! Co ty pleciesz idioto. O czym ty w ogóle myślisz ? Walnął się w głowe.
- Ym, coś nie tak Shikamaru ? - zapytała ostrożnie Temari. Co mu jest ? Może boli go głowa ? Idiota.
- Wszystko okej, tylko coś głupiego mi chodzi po głowie. - podrapał się po szyi z zakłopotania.
Gdy próbował wybić sobie te głupie myśli z głowy, zachaczył nogą o przebiegającego przed nim kota. Potknął się ciągnąc za sobą Temari, w wyniku czego No Sabaku wylądowała na nim, centymetr od jego twarzy. Chłopak się zarumienił widząc, że dziewczyna jest tak blisko niego.
Jezus, Maria, co ten idiota robi, pewnie wyglądam jak czerwona żarówka. Cholera ! Ależ on się słodko rumieni. Gzzz.. co ty gadasz idiotko, czemu w ogóle na nim dalej leżysz ? Czemu nie dasz mu w twarz ?
- Ym, przepraszam ... - powiedział Shikamaru podnosząc siebie oraz ją. - Nic ci się nie stało ? 
- Nie... - powiedziała dziewczyna nie patrząc mu w twarz.
Słodka jest gdy się tak rumieni. Człowieku, co ty gadasz, przecież to jest ten sam upierdliwy babsztyl co trzy miesiące temu, uspokój się, przestań się rumienić palancie.
- Em... już prawie jesteśmy pod twoim mieszkaniem - powiedział zakłopotany Shika.
- Jasne... - powiedziała dziewczyna, nadal patrząc w dół.
- Ej na pewno nic ci nie jest ? - zaniepokoił się Nara. - Jesteśmy, masz klucze.
- Wszystko okej, i dziękuje. - uśmiechnęła się do niego blondynka.
- To dobranoc. - zakłopotał się chłopak.
- Dobranoc - powiedziała, po czym weszła do mieszkania.
***
DING DONG ! Ktoś zaczął dzwonić do drzwi więc blondynka poszła je otworzyć.
Gdy otworzyła drzwi ktoś się na nią rzucił. Sakura, Ino, Hinata i Ten-Ten zaczęły piszczeć i ją dusić.
 - Dziewhczyny, bo jae się duszzzzę - wychrypiała Temari.
- Idziesz z nami do gorących źródeł ? - zapytała Sakura gdy już ją puściły.
- Jasne, a kto jeszcze idzie ? - zapytała zaciekawiona, prosząc los, żeby nie szedł z nimi Shikamaru.
- Hm... My, Chouji, Naruto, Kiba, Shino, Neji, Sai, Lee i Shikamaru - powiedziała Ino. - Czemu pytasz ?
- A nic, ciesze się że moge się zobaczyć z przyjaciółmi - powiedziała z uśmiechem Temari.
W drodze do miejsca odpoczynku dziewczyny rozmawiały o misji przydzielonej Temari i Ino.
- A wy co robicie w najbliższym czasie ? - zapytała z ciekawością No Sabaku.
 - Ja ide z Neji'm do Kraju Herbaty odebrać jakieś tam akta - powiedziała znudzona Ten-Ten.
- Ja mam jutro dyżur w szpitalu - skrzywiła się Sakura.
- Ja, jaa... ja i Naruto-kun ... ja i on... mamy misje - zaczęła jąkać się Hinata, po chwili się przegrzała.
- Hinata ! - krzyknęły dziewczyny. - Spokojnie ! Pomyśl o ... treningu, podobno uczyłaś się nowej techniki, prawda ? - zapytała Sakura.
- Taa.. ak, tak. - powiedziała nadal się jąkając.
- Dobra dziewczyny jesteśmy na miej.... co ?! - nie dokończyła Ten-Ten.
- Jak to wspólne ... źródła ? Razem z ... tymi idiotami ?! - krzyknęła Ino, wskazując na zbliżających się do nich chłopaków.
- Sakuuura-chaaan ! - krzyknął Naruto. - Dzisiaj będzie fajna zabawa !
Sakura próbując się uspokoić zaczęła szczypać się w nogi. W końcu, gdy Naruto podszedł bliżej... wykopała go na drugi koniec wioski.
- Tak, teraz możemy zacząć się bawić. - powiedziała Sakura.
Reszta dziewczyn zaczęła się śmiać, a chłopcy zaczęli się bać dzisiejszego wspólnie spędzanego wieczoru.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz