czwartek, 27 lutego 2014

Rozdział 4 - Jak dzieci ...

- Shikamaru... - zaczęła Ino. - Tak właściwie to po co jest to zebranie ambasadorów ?
- Yyy... - zaciął się chłopak. - Jest po to by ... wytłumacz jej Temari.
- Co ?! - krzyknęła dziewczyna. - Idziesz na zebranie, a nawet nie wiesz po co ono jest ?!
- To pochwal się, po co ? - zapytał szatyn.
- Eeee... myślałam, że ty wiesz - zawstydziła się No Sabaku.
- Hahahahahahahahahahahahahahaha ! - Nara zaczął się śmiać. Po chwili zachaczył nogą o gałąź i o mało nie spadł z drzewa.
- Zgzzz.. - zaczęła zgrzytać zębami dziewczyna. - Kudłaty pajac.
- Upierdliwa baba ! - zaczęli się kłócić.
- Jak cię dorwę zaczniesz wyglądać jak kula bilardowa ! - krzyknęła Temari, po czym rzuciła się na niego z zamiarem zabicia.
- Mam świetny pomysł ! - powiedział Sai, uderzając pięścią w otwartą dłoń w geście, super cudownego oświecenia - Staniemy i zjemy coś ?
- Jasne. - uśmiechnęła się Ino na co Sai zaczął się rumienić, po chwili się zdziwił.
"Co to za dziwne uczucie ? Gorąco mi... policzki mnie pieką.. czy to gorączka ?" - przyłożył sobie dłonie do czoła i policzka. - "Nie, to nie to... to... uśmiech Ino mnie tak ucieszył, ale .. czemu ?" - zaczął pytać sam siebie.
- Ta... problem jest taki, że z pośpiechu nie wziąłem jedzenia. - wyszczerzył się Shikamaru do reszty drużyny.
- I on ma IQ powyżej 200 ? - Temari zapytała Yamanakę. - Masz mrożony gulasz... to znaczy, był mrożony gdy go tydzień temu kupowałam.
- I kto tu niby jest idiotą ? Jak można brać na misje coś mrożonego. - powiedział Nara wymachując rękami na wszystkie strony.
- Zamknij się, bo skończysz jako wycieraczka. - warknęła przez zęby No Sabaku.
- Jakie to kłopotliwe... - westchnął szatyn spoglądając w chmury.
- Jak wy się lubicie. - uśmiechnął się Sai.
- CO ?! - krzyknęli oboje.
- No bo jest takie powiedzenie, kto się kłóci ten się kocha, bo to jest super radocha.. jakoś tak mi mówił Naruto... a może coś pomyliłem ? - powiedział, zastanawiając się.
- Kto się lubi ten się czubi, i to w żadnym calu nie odnosi się do nas. - Temari zaczęła się denerwować.
- Dobrze, już, spokojnie. - weszła pomiędzy nich Yamanaka. - Sai, Shikamaru, idźcie poszukać świeżej wody, ja i Temari zrobimy coś do jedzenia.
- Upierdliwe baby... - mruknął Nara.
- Coś ty powiedział ?! - wściekła się No Sabaku. Po chwili wyciągnęła za pleców swój wachlarz i zdmuchnęła nim Shikamaru i Sai'a do lasu.
- Czemu mnie też ?! - krzyknął Sai, lecąc łukiem nad drzewami.
- Jakie to upierdliwe ! - wrzasnął Nara wpadając z hukiem do lasu.
- Zupełnie jak dzieci.. - westchnęła Ino, po czym obie zaczęły zabierać się do przygotowania jedzenia.
***
* Tym czasem gdzieś w lesie.
- Anko.. - westchnął Kakashi - Ścigamy się ? Przed nami jest jezioro, kto pierwszy wskoczy wygrywa ?
- A co dostanie osoba, która wygra ? - zapytała dziewczyna.
- Nie wystarczy ci zwycięstwo ze mną ? - zdziwił się Hatake.
- Nie. - odparła z uśmiechem.
- Eh... jesteś zupełnie inna niż Gai. - uśmiechnął się. - Dobra, przegrany będzie musiał zrobić jedną rzecz, której chce wygrany. 
- Start ! - krzyknęli jednocześnie i ruszyli zostawiając za sobą tumany kurzu.
.
.
.
- Ha ! Wygrałam ! - krzyknęła Anko.
- Ledwo. - skrzywił się Kakshi.
- Jakaś rzecz, której chce od ciebie... - zaczęła myśleć na głos. - Wiem ! Ściągnij maskę !
- W życiu ! - Hatake zaczął się wycofywać.
- W takim razie oddaj mi swoje wszystkie książki. - oświadczyła pokazując uzębienie.
- Wiesz co ? Jednak zmieniłem zdanie.. jednak nie masz serca. - mruknął Kakashi.
Ściągnął maskę. Anko wpatrując się w niego dostała zawrotów głowy i upadła.
- Anko nic ci nie jest ?! - podbiegł do niej, usiadł i wziął jej głowę na swoje kolana wpatrując się w jej oczy.- Wszystko w porządku ?
Spojrzała mu w oczy. "Jaki on piękny" - zdążyła pomyśleć, po czym zemdlała z nadmiaru wrażeń.
Kakashi zarumienił się po czym westchnął. - Chyba będziemy musieli spędzić tu noc.
***
* Gdzieś w drodze do Wioski Wodospadu.
- Hej, Hinata... - zaczął Uzumaki.
- Na... Na... Naruto-kun... - zacięła się dziewczyna.
- Mogłabyś przejrzeć okolice ? - zapytał blondyn.
- H... Hai ! - krzyknęła. - Byakugan ! - po chwili rozglądania się powiedziała. - Wszystko normalne.
- Hinata... nie musisz się przy mnie tak denerwować, nie panikuj, nie mdlej, na zacinaj się, bądź swobodna. - powiedział z uśmiechem, myśląc o chwili w której wyznała mu miłość.
- T.. Tak ! - powiedziała.
- Na tej misji pokonamy nie tylko przeciwników, ale także twoją nieśmiałość dattebayo ! - krzyknął z jak zwykle chorym entuzjazmem.
"N.. Naruto-kun." - pomyślała, patrząc na niego z niedowierzaniem oraz rumieniąc się.
 ***
* Tym czasem w Kraju Herbaty.
Neji i Tenten po sześciogodzinnej podróży dotarli do miejsca, w którym spędzą noc. Weszli do środka, a po chwili próbowali przedrzeć się przez tłum w hotelu.
- Proszę dwa pokoje jednoosobowe. - powiedziała dziewczyna do recepcjonisty.
- Proszę wybaczyć, ale został tylko jeden pokój dwuosobowy.
- Neji... - jęknęła brunetka.
- Niech pan się nie zajmuje tymi dziećmi ! Ja biorę ! - wrzasnął jakiś facet z tyłu trzymający za tyłek jakąś kobietę.
- Więc jak ? - zapytał recepcjonista.
- Bierzemy ! - krzyknął Hyuuga.
Gdy weszli już do danego pomieszczenia, tak jak się podejrzewali, zastali łóżko małżeńskie.
- Dobra, ty śpisz na łóżku. - powiedział Neji.
- A ty ? - spytała rumieniąc się dziewczyna.
- Na podłodze. - odpowiedział chłopak nie patrząc na nią.
- Ej, czekaj, wszyscy dobrze wiemy, że jak się nie wyśpisz to nie umiesz się skoncentrować. - fuknęła bez zastanowienia brązowooka. - Ostatnio wlazłeś w barierkę i gdyby nie Sai i jego rysunki, byłbyś bardzo ładną krwawą plamą na dnie przepaści.
- Daj spokój, tak źle chyba nie będzie. - skrzywił się Neji. Po chwili zastanowienia zapytał. - Jak bardzo ładną plamą ?
- Yyy.. ja .. no i .. ten ... idę się przebrać. - wskazała palcem na łazienkę, głupio się uśmiechając.
Dziewczyna poszła, gdy wróciła Hyuuga był już przebrany. Starała się nie myśleć o tym, że jest tylko w bokserkach.
- Jesteś głodna ? - zapytał szperając w zapasach.
- Nie. - skłamała. Jedyne o czym teraz marzyła to wskoczyć do łóżka i odizolować się od pół nagiego kolegi.
- Nie kłam, słyszę jak burczy ci w brzuchu. - uśmiechnął się, po czym przyrządził jej kanapkę. Gdy podawał jej jedzenie ich ręce się spotkały, oboje się zarumienili. Chłopak szybko połóżył się z kołdrą i poduszką na ziemi szykując się do spania.
- A ty nic nie jesz ? - zapytała zdziwiona.
- Nie, dzięki, nie jestem głodny. - odpowiedział jej. - Dobranoc.
- Dobranoc...

Gdy Neji próbował zasnąć Tenten zaczęła się rozwalać po całym łóżku , w końcu lądując na plecach, uspokoiła się.
"Jaki ja jestem głupi." - pomyślał po czym wstał z podłogi i podszedł do łóżka dziewczyny. Stał chwilę patrząc się na nią i po chwili pocałował ją czule w czoło. Dziewczyna uśmiechnęła się przez sen, a Neji się zarumienił. Położył się na ziemii i zasnął z uśmieszkiem na ustach.
* 5 godzin później.
- Hrrr... - Tenten została wyrwana ze snu przez odgłos chrapania.
- Neji, idioto, przestań chrapać ! - wrzasnęła poirytowana.
- Hę ... ? - mruknął chłopak.
- Zaraz będziesz spał w łazience ! - krzyknęła, po chwili brunet oberwał lecącą poduszką.
- Dobra, spokojnie ! - powiedział zaspany Hyuuga.
* 3 godziny później. 
- Aua ! Jezu.. - krzyknął Neji zaraz po tym jak uderzył głową we framugę.
- Co za człowiek... - westchnęła Tenten. Wzięła plaster i przykleiła na czoło chłopaka. Brunet zaczął się rumienić. - Naprawdę niewyspanie ci nie służy, na następny raz śpisz ze mną na łóżku. - powiedziała z uśmiechem. - Uważaj już, nie mamy więcej plastrów.
Neji w tym momencie wyglądał jak pomidor.
- Ej, wszystko w porządku ? Masz gorączkę ? - zapytała zmartwiona dziewczyna, przykładając ręke do czoła chłopaka.
- Nie, nie... jest okej, chodźmy już. - powiedział z uśmiechem chłopak, po czym złapał dziewczynę za rękę i wybiegli ukończyć swoją misję.
***
* Tym czasem w szpitalu Konohy.
- Sakura- sama ! - krzyknął ktoś z korytarza.
- Tak ? - zapytała zdziwiona różowowłosa.
- Maito Gai wrócił z misji, jest w ciężkim stanie, szybko na salę, trzeba operować, jako jeden z głównych medyków wioski musisz być na sali ! - odpowiedziała jej jakaś spanikowana kobieta.
- Idziemy ! - krzyknęła w odpowiedzi Haruno.
Po drodze spotkały biegnącego w ich stronę Lee.
- Sakura-san, co z Gai-sensei'em ?! - krzyknął bliski płaczu.
- Nie wiem, biegnę na salę go operować, wszystko wyjaśnię ci po zabiegu. - odpowiedziała mu.
- Proszę, Sakura-san... - nie dokończył, ponieważ dziewczyna mu przerwała.
- Spokojnie Lee, zrobię wszystko co w mojej mocy. - odpowiedziała uśmiechnięta puszczając mu oko. Chwilę później zniknęła za drzwiami sali operacyjnej.
Lee stał tam zdumiony patrząc się na drzwi. "Nie możliwe... Sakura-san... mrugnęła do mnie." - zaczął się czerwienić. - " Teraz nie wiem czy mam płakać czy być szczęśliwy ! - krzyknął do siebie w myślach, jednak po chwili zaczął walić się pięściami po głowie.
***
- Hę... ? - mruknął wyrwany ze snu Shikamaru. - Ktoś mnie woła ? 
Wyszedł z namiotu po czym usłyszał.
- Nara, ty idioto, chodź tu. - powiedział ktoś sennym głosem z środka innego namiotu.
- Um.. Temari ? - zapytał wchodząc do namiotu dziewczyny. Ujrzał ją śpiącą. - Jakie to kłopotliwe... gada przez sen... - powiedział do siebie, po czym kucnął koło niej i szepnął jej cicho do ucha. - Tak, Temari ?
- Chodź ... - urwała. Chłopak czekał i czekał ale blondynka nic nie mówiła więc postanowił iść spać do siebie, gdy już miał zamiar wychodzić ta jednak się odezwała. - ... przytul mnie.. chcę ciebie.
Po tych słowach go zamurowało, odwrócił się po czym na nią spojrzał, po chwili podszedł do niej i pocałował ją w czoło. Dziewczyna lekko się uśmiechnęła, na co on sie zarumienił.
- Spokojnie. - odpowiedział cicho. - Będę zawsze gdy będziesz mnie potrzebować. - Po tych słowach poszedł spać do swojego namiotu.
 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz