sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 14 - Będe o nią walczył.

Mniej więcej po trzech dniach wszyscy pokończyli swoje misje i wrócili do Suny. Z tej okazji Gaara postanowił nam dac wolne na jeden dzień, więc postanowiliśmy wybrac się na wycieczkę, by lepiej poznac miasto, a wieczorem będziemy odpoczywac w gorących źródłach. Temari również dostała dzisiaj wolne, by móc oprowadzic nas po wiosce. A wieczorem Kankuro, Matsuri i Gaara do nas dołączą. Kto by pomyślał, że Gaara specjalnie wieczorem weźmie sobie wolne, by móc się z nami odprężyc. Podobno nawet ta dziwna laska z ANBU z nami idzie.
Aktualnie staliśmy przed szpitalem i dowiadywaliśmy się różnych nudnych ciekawostek od Temari (pewnie dla niej one wszystkie były bardzo interesujące..). Byliśmy już obejrzec Akademię, biuro Kazekage, miejsce gdzie odbywa się test na Chuunin'a oraz główny rynek. Z tych "ciekawszych" miejsc został jeszcze tylko park, albo raczej ogród z kwiatami występującymi tylko w Sunie. Dziewczyny zaczęły się ekscytowac jak nie wiem co. Ja natomiast miałem ochotę się powiesic. JAKA NUDA ! Nogi bolały mnie jak szlag od tego ciągłego łażenia i w dodatku chciało mi się pic. BYŁO ZA GORĄCO ! Czułem się jakbym spędził z tydzień na pustyni bez odrobinki wody.
Męska częśc tej grupy bardziej interesowała się miejscem gdzie można się nażrec i napic, a gdy już zauważyli jakiś bar postanowili do niego wstąpic. Podeszli do Temari twierdząc iż nie chce im się oglądac jakichś kwiatków, na co ona każdemu z nich nabiła pokaźnych rozmiarów siniaka na głowie. No ale się zgodziła, a mnie nie pozostało nic innego niż iśc z nimi. Natomiast dziewczyny poszły w swoją stronę, żwawo rozmawiając na temat jakichś odmian kwiatów, których nazwy pierwszy raz w życiu słyszałem.
Usiedliśmy i od razu zamówiliśmy dużo żarcia i sake, ponieważ byliśmy świeżo po wypłacie. Po jakiejś godzinie zapłaciliśmy i wyszliśmy z restauracji najedzeni i schlani, wlokąc się do mieszkania Gaary, w którym przez najbliższe cztery czy pięc miesięcy będziemy funkcjonowac jako pasożyty.
Wydawało mi się, że gdzieś po drodze widziałem jednorożca, a Lee przylepił mi się do pleców i wrzeszczał, że asteroida uderzy w ziemię. Nawet nie wiecie jak przechodnie się na nas gapili...
Gdy dotarliśmy do mieszkania, weszliśmy z buta i zapominając zamknąc drzwi każdy z nas rozsiadł się na kanapie lub fotelu w salonie. Tamci włączyli film, a ja wyciągnąłem papierosa i go odpaliłem.
- Nie zaglądaj do tej szafy ! - Neji zaczął krzyczec do dziewczynki z telewizora myśląc, że ta go usłyszy.
Rozejrzałem się i zauważyłem, że w domu poza nami nie ma nikogo, czyli dziewczyny jeszcze siedziały gdzieś w tym ogrodzie.
Zanim film się skończył każdy spał w jakiejś dziwnej pozycji na fotelu, kanapie lub ziemi. Tylko ja w miarę normalnie funkcjonowałem. Poszedłem do mojego pokoju, otworzyłem okno na oścież i stanąłem na parapecie. Złapałem za dolną częśc dachu i podciągnąłem się by móc na niego wejśc. Gdy już na nim stałem (w miarę stabilnie, ponieważ już mi trochę przeszło po tym sake ) poszedłem na drugą częśc dachu, by móc widziec resztę wioski i moment, w których dziewczyny będą szły w stronę domu. Usiadłem i zapaliłem papierosa i zaciągnąłem się.
Właśnie ten moment wybrały sobie dziewczyny, by wrócic do domu. Gdy tylko stanęły przd mieszkaniem zaczęły się drzec (pewnie zobaczyły tą wielką dziurę w drzwiach, która została po bucie Naruto ). Wbiegły do środka i wtedy się zaczęło. Słyszałem dźwięk tłuczonych szklanek i talerzy, pisk chłopaków i gniewne okrzyki dziewczyn. Położyłem się, kładąc ręce pod głowę i się zaśmiałem. Widac ktoś usłyszał mój śmiech, ponieważ po chwili zacząłem słyszec skrzypienie schodów. Ktoś pojawił się po drugiej stronie dachu, a ja od razu wiedziałem, że to Temari. Raczej tylko ona odwiedzała ten dach.
Osoba ta zaczęła iśc w moją stronę i spojrzała na mnie z góry, a ja odchyliłem głowę trochę do tyłu by móc spojrzec jej w oczy. Miałem rację, to była Temari. Uśmiechnąłem się. Alkohol zrobił swoje, rozwiał wszystkie wątpliwości. Odwróciłem się na brzuch, złapałem ją za kostkę i pociągnąłem. Ona, nie spodziewając się tego, wywróciła się, a ja korzystając z okazji, zawisłem nad nią. Moje ręce znajdywały się po jej obu stronach, a ja patrzyłem się jej prosto w oczy z uśmiechem na twarzy. Temari przez chwilę była zaskoczona, a następnie się zarumieniła. Próbowała mnie z siebie zrzucic, ale się nie dałem. Później próbowała trafic swoją nogą pomiędzy moje, a ja wiedząc co ona chce zrobic, zamknąłem jej nogi w potrzasku swoimi. Widząc, że i to nie zadziałało już chciała coś powiedziec lub krzyknąc, ale nie dałem jej tej szansy. Zamknąłem jej usta swoimi. Przez dłuższy czas mi się opierała. Waliła mnie rękami w plecy i klatkę piersiową, ale widząc, że i to nie działa w końcu się poddała. Całowaliśmy się i całowaliśmy. Przejechałem językiem po jej wardze i poczułem, że przeszły ją dreszcze.
Było mi tak miło i ciepło. W końcu zdałem sobie sprawę, że jestem w niej zakochany... i to od kilku lat...
Stwierdziłem, że będę o nią walczył.



sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 13 - Zazdość... chyba.

Już od ponad godziny siedziałem, pisałem papiery i robiłem plany na temat obrony wioski w biurze Kazekage. Podobno na co dzień zajmuje się tym Temari, ale z okazji mojego przybycia dzisiaj dostała wolne. A od jutro razem będziemy pracować. Plecy i nogi bolały mnie jak szlag więc postanowiłem wyjść i się przejść. 
Przechodziłem koło masy sklepów i restauracji. Zbyt dużego wyboru raczej tu nie mieli. W jednym sklepie były kulki z piasku, w innym filet z piasku, a w jeszcze innym frytki z piasku. No bez przesady przecież nie muszą się, aż tak utożsamiać z nazwą wioski, gdybyśmy my tak robili w naszej wiosce to jedlibyśmy same liście... a ja bym tego nie przeżył....
Wyciągnąłem papierosa i go odpaliłem, a ludzie w około patrzyli na mnie jakbym nie wiem, zabił ich najlepszego przyjaciela czy co. Ta wioska robi się coraz dziwniejsza. Nie żebym był w tej wiosce pierwszy raz, ale po raz pierwszy mogę się po niej tak swobodnie porozglądać.
Zaciągnąłem się papierosem.. tak naprawdę to nienawidziłem palić. Śmieszne, to jedyne co zostało mi po Asumie...
Musiałem wracać już do biura, ale akurat spostrzegłem, że się zgubiłem. Z daleka widziałem budynek Kazekage, ale sama wioska była jak labirynt. Błąkałem się tak nie wiem, może jeszcze z pół godziny, gdy w końcu dotarłem do szpitala. Postanowiłem tam wejść i zapytać o drogę. Drzwi rozsunęły się przede mną, a ja wszedłem do środka. Przy blacie recepcji tyłem do mnie stała Temari, a w dłoni trzymała piękną białą róże. Zacząłem iść w jej stronę, a recepcjonistka odeszła od blatu w poszukiwaniu jakichś papierów dla blondynki.
Oplotłem ręce wokół jej talii, a brodę położyłem na jej lewym ramieniu, po czym zapytałem. - A co tutaj robisz ? 
Ta podskoczyła przerażona upuszczając kwiat na ziemię. Odwróciła się w moją stronę i z pięści przyłożyła mi w środek głowy. - Nie strasz mnie tak idioto ! 
Zacząłem masować się po głowie, uśmiechając się przepraszająco, a ona nadal patrząc na mnie z mordem w oczach podniosła z ziemi róże.
- Jak stąd dojść do biura ? - zapytałem gdy w miarę się uspokoiła.
- Idziesz cały czas prosto, aż dojdziesz do Akademii, od razu za nią skręcasz w prawo i idziesz prosto dopóki nie dojdziesz do kwiaciarni, a potem od razu w lewo i jesteś na miejscu. - odpowiedziała. Już chciała odejść gdy złapałem ją za nadgarstek.
- A gdzie mogę zjeść coś co nie składa się z piasku ? 
- Wszędzie. Na zewnątrz ludzie promują głównie potrawy z piasku jadalnego, ponieważ są one bardzo popularne w naszej wiosce, ale w środku jest jeszcze inne jedzenie. - odpowiedziała i wyrwała mi się.
Nagle podeszła do nas tamta recepcjonistka i zwróciła się do Temari. - Leży w pokoju 202A.
- Dziękuje. - odpowiedziała Temari i zaczęła iść w stronę schodów. 
Poszedłem za nią, ale w końcu nie wytrzymałem i zapytałem. - A dla kogo ta róża ? 
- Dla przyjaciela. - odpowiedziała tylko i poszła po schodach, a ja stanąłem jak wryty. Spojrzała na mnie zdziwiona, ale pewnie stwierdząc iż ją to nie interesuje poszła dalej.
Postanowiłem pójść od razu do biura, a nie zajmować się jakimiś pierdołami. Gaara i tak pewnie chce mnie już zabić.
Byłem zazdrosny ? Nie, nie, nie, to nie możliwe. To nie wchodzi w grę. 
Ale do końca dnia już miałem zepsuty humor.

***
*Tym czasem w Ukrytej Mgle.
- Patrzcie to Mesu Raion !- krzyknął ktoś z tłumu.
- Nie do wiary.
- Nie wiarygodne.
- To naprawdę ona ? - wszyscy w około zaczęli się ekscytować nie wiadomo czym.
- Kto to jest Mesu Raion ? -zapytałem.
- Ja … - opowiedziała mi Tori.
- Co ? Ale czemu tak na Ciebie mówią ? - zdziwiłem się jeszcze bardziej. Mesu Raion inaczej Lwica. Dość...dziwne przezwisko.
- Ponieważ umiem przyzywać lwy, gepardy, pantery... - westchnęła Tori. - ...tygrysy. - dodała po chwili przemyśleń.
- A czemu każdy cię tu zna ? - no bez jaj, co ona taka znana jest ? Czemu niby ?!
- Zawsze znajdzie się ktoś kto mnie zna. - skwasiła się.
- Nadal nie rozumiem czemu. - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- Szybko rozeszła się po świecie informacja o dziewczynie, której jako jedynej udało się podpisać pakt krwi z lwami. - powiedziała znużona. Chyba mój opóźniony umysł zaczął ją irytować.
- A z gepardami co ? - zapytałem ciekawy.
- Jak to co, nic. Po prostu szybko biegają. Całą drogę z Konohy do Suny przebiegną w niecały dzień. W sumie nie wiem po co mi one skoro mam zwój teleportacji... - zastanowiła się. - A, już wiem, gdy mam za mało chakry, przyzywam je i zawożą mnie na miejsce. - odpowiedziała machając lekceważąco ręką. Chyba miała już dość tych wszystkich pytań.
- A tak w ogóle to ile masz lat ? - zapytałem. Ciekawiło mnie to.
Tori, aż zacisnęła rękę w pięść. Chyba naprawdę nie lubiła rozmawiać na swój temat. Ale o dziwo, odpowiedziała. - Piętnaście.
Stanąłem jak wryty. Jest w moim wieku. Ma piętnaście lat, a już jest w ANBU ?! To co ja niby przez to całe życie robie ?! Ona może, a ja nie ?! - Jesteś niesamowita. - uśmiechnąłem się.
- Yhm... - ta tylko zignorowała mnie, ale zauważyłem na jej twarzy rumieniec. Ha ! Czyli jednak nie ignoruje mnie całkowicie !
W tym czasie Akamaru widząc rumieniec dziewczyny popchnął ją na mnie. To nie było zamierzone, tylko Akamaru lubi bawić się w swatkę. W wyniku czego ja próbując nie wywalić siebie ani jej, złapałem ją za… tyłek. Ona zaczęła czerwienić się jak żarówka. A ja od razu ją puściłem, również wyglądając jak pomidor.
- Akamaru idioto ! Uważaj jak łazisz. Przepraszam Tori, proszę wybacz. - zacząłem ją przepraszać. Ot co, jeszcze może zrobić mi krzywdę !
- Ikaruka Fiba ! - wydarła się chyba na całą wioskę, tak, że jeszcze ci, którzy nie zwracali na nią uwagi, z pewnością jej się w tym momencie przypatrywali.
- Em, nazywam się Inuzuka Kiba. - poprawiłem ją, po czym uśmiechnąłem się z nadzieją przeżycia do następnego dnia.
 -  Kuchiyose no Jutsu ! - wykrzyczała formując odpowiednie pieczęci. Znikąd pojawił się gepard.
- Oh, Tenryuu, dawno mnie nie odwiedzałaś. - tym razem Tori zwróciła się do geparda, którego przyzwała.
- Wybacz Zeke. Siostra ma małe, a jej mąż okazał się frajerem. Więc wyszło na to, że musiałam go zabić. – westchnęła gepardzica.
Słysząc te słowa zdębiałem. Nawet nie chce wiedzieć co one chcą zrobić ze mną ...
- A ci dwaj to kto ? - Tenryuu zapytała się patrząc na nas jak na wykałaczki do zębów.
Akamaru podkulił ogon i schował za mną. Tak naprawdę to ja miałem ochotę schować się za nim, ale no cóż...
- Ah, tak, zapomniałam o nich. Możesz ich zabić jak chcesz. - Tori westchnęła odwracając się z zamiarem wypełnienia misji sama.Odeszła, a nas zostawiła na pastwe losu. Dobre sobie ! Hokage, urwie jej za to łeb ! Chyba... No ewentualnie Tori może powiedzieć, że zabił mnie ktoś inny, albo że sam się przez przypadek zabiłem... Kurwa !
 Na te słowa gepardzica rzuciła się na nas, a my ze strachu zaczęliśmy uciekać na drugą stronę miasta.

Tori uśmiechnęła się z satysfakcją do siebie po czym powiedziała. - Kompletny idiota, ale jest nawet słodki. Wypadało by coś zrobić. - po wypowiedzianych słowach dziewczyna z uśmiechem zaczęła iść do biura Mizukage.

***
 *Tym czasem gdzieś w Wiosce Dźwięku.
- Myślałam, że ta Wioska upadła, gdy Orochimaru od niej odszedł... - no i faktycznie tak myślałam.
- Podobno władze przejęło tutaj Akatsuki i gdzieś zrobiło sobie baze. - stwierdził Kankuro.
A o tym to nie wiedziałam. Ale pomimo wszystko...
- Przecież Akatsuki też zostało pokonane. - powiedziałam zgodnie z tym co myślałam.
- Dlatego tam gdzie wcześniej znajdywało się Akatsuki, baze zrobiła sobie jakaś grupa przestępcza starając się udawać wcześniejszych właścicieli. - on zdecydowanie był lepiej poinformowany niż ja.
- W takim razie czy to bezpieczne iść tam tylko we dwójkę ? - zapytałam.
- Wątpisz w swoje umiejętności ? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
To był pierwszy raz gdy byłam z nim sam na sam na misji, więc troche się denerwowałam. Co ja gadam ?! To chyba pierwszy raz kiedy z nim rozmawiałam ! Naprawdę nie pamiętam czy już kiedyś z nim rozmawiałam.
- Szczerze ? Tak. - odpowiedziałam na jego pytanie.
- To nie wątp. W razie czego obronie cię Ino, pamiętaj. - powiedział i mrugnął do mnie.
Dziwak. Zarumieniłam się, ale też zaczęłam się śmiać. Kankuro słysząc mój śmiech uśmiechnął się.
- Ty tu jesteś chyba po to, żeby pokazać mi gdzie znajduje się ich baza, co nie ? - zaczęłam śmiać się jeszcze głośniej.
Kankuro zrobił teraz chyba najgłupszą minę jaką potrafił. Naprawdę wyglądał tak idiotyczne... aż pomyślałam, że padnę tam ze śmiechu ! 




sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 12 - Przepraszam Temari...

Staliśmy w szesnastkę przed bramą Wioski Piasku. Przed bramą czekał na nas Gaara wraz z Kankuro, Matsuri i dzisiątką innych shinobi. Niestety nigdzie nie widziałem Temari. Gdy tylko do nich podeszliśmy Gaara od razu zaczął mówić. - Witamy w Sunie. Przez cztery miesiące będziecie pod moimi rozkazami. Mieszkać będziecie wszyscy u mnie w domu. Dziękuje wszystkim za przybycie.
Sztywny jak zwykle. Gdy tylko skończył mówić Matsuri i Kankuro zaczęli rozdawać nam srebrne karty ze znakiem wioski. Że niby wejściówka ?
Oczywiście od początku nie próżnował. Od razu zlecił nam misje na które mieliśmy jutro wyruszyć. Jest tak samo upierdliwy jak Hokage, ale taka już chyba praca tych wyżej postawionych. Plan na dzisiaj był taki, że mieliśmy się rozpakować, wypocząć po podróży i przestudiować nasze nowe misje. Byliśmy dość dziwnie do nich dobrani, nie powiem. Kiba i ta laska ANBU mieli wyruszyć do Wioski Mgły po jakieś tam papieru od Mizukage. Sakura, Neji i Shino mieli wyruszyć po jakieś zioła w okolice Wioski Wodospadu. Ja miałem pomagać Gaarze w ustaleniu nowej taktyki obrony wioski. Konohamaru, Udon i Moegi będą musieli zająć się dziećmi z Akademii przez cztery dni. Hinata, Lee, Chouji i Sai mają pomóc drużynie Omoi'ego znaleźć jakiś ważny manuskrypt Raikage, który ten idiota Bee niechcący zgubił. Naruto, Tenten i Matsuri mieli kierować się do Wioski Skały by otrzymać jakiś raport od Tsuchikage. Natomiast Ino i Kankuro mieli znaleźć bazę organizacji przestępczej z Wioski Dźwięku.
Pomieszał wszystkie drużyny i pododawał do siebie osoby niezbyt dogadujące się. Ah, to będzie totalna  masakra. Już boję się wysłuchiwania raportów z tych misji. Kapitanami byli : laska z ANBU, Neji, Sai, Tenten (Naruto obraził się na Gaarę za zlekceważenie go) i Kankuro.
Nie żebym był jakimś pesymistą.... ale wątpie, że te misję dobrze się powiodą.
Aktualnie siedziałem w domu i patrzyłem w okno. Temari jak nie było, tak nie ma. Chyba mnie unika... i nie dziwię jej się. Naprawdę chciałbym ją przeprosić.
Dziewczyny wyszły na miasto z Matsuri, by ta oprowadziła je i pokazała im ciekawe rzeczy w wiosce. Lee poszedł pobiegać. Kiba wyszedł na spacer z Akamaru. Shino stwierdził iż musi zbadać tutejsze rodzaje robaków. ANBU gdzieś zniknęła, pewnie dla niej ta misja miała jeszcze jakieś drugie dno. Neji uparł się by potrenować z Hinatą, lecz gdy ta go spławiła Naruto zaoferował mu trening, a Neji nie miał wystarczająco dobrego argumentu, który pozwoliłby mu się z tego wykręcić. Kankuro z Gaarą wyszli do biura. Sai wyszedł bez słowa (pewnie szuka dogodnego miejsca na malowanie tutejszego krajobrazu). Chouji wyszedł na zakupy by uzupełnić zapasu na jutrzejszą misję, a Konohamaru i spółka gdzieś poszli ... pewnie znowu coś popsują i Godaime będzie musiała płacić ...
I tym oto sposobem zostałem sam w domu. Gdy już się rozpakowałem słońce zniknęło za horyzontem. Niebo tutaj było tak piękne... pełne gwiazd, dróg mlecznych, raz nawet zauważyłem spadającą gwiazdę. Tak... to wszystko miało swój urok, było takie relaksujące. Wpadłem na świetny pomysł. Miałem pokój na najwyższym piętrze, więc otworzyłem na oścież okno, wskoczyłem na parapet i powoli wspiąłem się na dach. Był lekko stromy, jakby specjalnie zbudowany po to by móc na nim siedzieć i oglądać gwiazdy. Przeszedłem na drugą połowę dachu i tam ją zobaczyłem... siedziała trzymając się rękami za kolana i patrząc w gwiazdy. Teraz już wiem czemu cały dzień jej nie widziałem... a ona nas cały czas obserwowała...
Podszedłem cicho do niej, usiadłem w rozkroku tak by mieć ją między nogami, splotłem swoje ręce na jej brzuchu i położyłem brodę na jej ramieniu tak by nasze policzki się stykały.
- Więc to tu się ukrywałaś cały dzień ? - zapytałem.
Nic nie odpowiedziała. Po jej policzku spłynęła łza. Odwróciłem ją przodem do siebie i usadowiłem tak by móc ją  mocno przytulić. Teraz to ja byłem pomiędzy jej nogami, w sumie to siedzieliśmy w dość dziwnej pozycji, gdyby jej bracia nas zobaczyli jak nic by mnie zabili. Ona oparła swoją brodę o mój tors, a ja swoją o czubek jej głowy.
- Przepraszam Temari. - wyszeptałem cicho w przestrzeń, a ona jakby w odpowiedzi również objęła mnie w pasie.



~~~
Gah, ale trudno mi się pisało ten rozdział XD
proszę o komentowanie i te sprawy, bo ja nie wiem czy wam się podoba czy nie, alby czy chcecie coś inaczej czy coś ;_;