
Zebranie rozpoczęło się na nowo. Kishari poszedł wczoraj do Raikage by zapytać co trzeba robić na takich spotkaniach. Naga i Temari posiedziały w bibliotece. Szu i Shikamaru nie kiwnęli palcem, ponieważ było to dla nich zbyt upierdliwe. Tak o to kilka godzin temu cała piątka, zupełnie jak rycerze króla Artura, zasiadła przy okrągłym stole. Wbrew pozorom wszyscy dobrze się dogadywali, jeśli nie liczyć roboty papierkowej. Szu co chwilę zasypiał, więc Temari waliła go po głowie wachlarzem, w wyniku czego miał tam ładną kolekcje guzów. Naga zemdlała na chwilę z wyczerpania, więc Kishari pobiegł po wodę i rzucił jej dzbanek z wodą. Jeśli mowa o dzbanku i rzucaniu.... zrobił to dosłownie. Niosąc jej picie, potknął się o próg, wtedy dzbanek wyleciał mu z rąk i wraz z wodą wylądował na biednej i zszokowanej dziewczynie. Ta od razu się obudziła, przez szkło na jej czole powstała rana, która od razu zaczęła krwawić. Chłopak obwiniając się zaprowadził ją do szpitala, i chyba też dlatego, że jako jedyny znał okolicę. Gdy już wyszli Szu położył się na ziemii i zaczął się śmiać, tak, że pewnie pół wioski go słyszało. Nie będąc dłużnymi Temari i Shikamaru od razu się do niego dołączyli. Po tak ciężkiej i nudnej pracy nawet takie błahostki były dla nich śmieszne.
***
*W gabinecie Hokage.
- Shizune ! - wydarła się Piąta.
Dziewczyna wbiegła do gabinetu Godaime, czekając na rozkazy.
- Przynieś mi sake ! - powiedziała po chwili spokojnie.
- Ale, Hokage-sama... - dziewczynie nie dane było dokończyć.
- Nie chce tego teraz słuchać. I jeszcze zawołaj mi.... Shino, Chouji'ego i Lee, a i powiedz Kibie, że wyrusza z matką i siostrą na misje..
- Hai, Hokage-sama. - krzyknęła ciemnowłosa i wybiegła na poszukiwania.
***
- Ja pierdoooooleee ! - zawył Shikamaru. - A kogo obchodzi, że 12 lipca odnotowano nadzwyczaj wysoki poziom ciśnienia atmosferycznego i znaleziono martwego leniwca ?!
Najpierw wszyscy spojrzeli na niego ze zdumieniem, później pokładali się na ziemi ze śmiechu.
- Mam dość. - oświadczył urażony chłopak, i wyszedł z pokoju.
- Taaa.. na dziś chyba starczy. - oznajmiła zaraz potem ziewająca Temari.
Wszyscy rozeszli się do swoich pokoi.
No Sabaku leżąc na łóżku, rozmyślała co by tu dzisiaj zrobić. Nic interesującego nie przyszło jej do głowy, więc postanowiła się przejść.
Szła korytarzami, podziwiając przebrzydłe ściany i pytając samą siebie w duchu ; kto byłby tak głupi, by zamieszkać tu z własnej woli ?
Z rozmyślań wyrwał ją głos Nary, który usłyszała zza pleców.
- Skoro nie masz co robić, to może pójdziemy do mnie ? - zapytał, opierając się o ścianę.
Odwróciła się. "O jezu jaki on jest boski..." - pomyślała, po czym przeraziła się własnych myśli.
- Skąd wiesz, że nie mam co robić ? - odgryzła się.
- Bo znam cię bardzo dobrze i wiem, że ot tak sobie nie chodziłabyś normalnie po korytarzu patrząc na ściany. - uśmiechnął się.
Temari zrobiło się gorąco. Stwierdziła iż to przemilczy.
- To jak ? Idziemy do mnie ? Zagramy w shougi ? - nadal drążył.
- Shougi ? - dziewczyna zdziwiła się, że chłopak w to gra. Po chwili zastanowień, wydało się to normalne. W końcu z niego taki super strateg.
- Tak, chodź. Jak chcesz możemy się nawet założyć. Hmm... kto przegra musi zrobić coś co chce wygrany ? - spojrzał na nią z tym swoim zawadiackim uśmiechem.
- Jasne. - również się uśmiechnęła.
***
*U Hokage.
- Słuchajcie ! - wrzasnęła do nierozgarniętych chłopaków. - Idziecie na misje do Wioski Trawy, wyruszacie za pół godziny, macie odebrać odtrutkę. Wróćcie jak najszybciej, jakieś pytania ?
- Um... - odezwał się Lee. - Kto będzie kapitanem ?
- Oh... Kapitanem ? - zapytała Godaime. - To proste, ona ... - wskazała ręką na drzwi, które się w tej chwili otworzyły.
Chłopcy odwrócili się, by spojrzeć na dziewczynę, ta, oparła się o framugę i spojrzała na nich.
"Jaka piękna." - pomyśleli w trójkę. Zaraz po chwili zarumienili się. Prawda wyglądała jak anioł, ale raczej ten z piekła. Ubrana była w glany z kolcami, które kończyły się nad kolanami. Miała czarne włosy, związane w kitkę , ale też opadające na około twarzy, piękne niebieskie oczy. Na sobie miała przylegającą do ciała czarną koszulkę, odkrywającą brzuch, na rękach posiadała czarne ochraniacze sięgające prawie do łokci i luźne czarne do kolan spodnie podpięte na czarny skórzany pasek, z boku były one wiązane na sznurki. Z całej broni posiadała ona tylko dwa miecze, przewieszone na krzyż na plecach.
- Witam. - powiedziała patrząc na nich poważnie.
***
Tak jak wszyscy podejrzewali. Shikamaru wygrał z Temari bardzo szybko. Dziewczyna wkurzyła się na niego za to.
I w tym momencie Nara siedzi w kuchennej szafce, chowając się przed rozwścieczoną dziewczyną, która parę chwil temu wyciągnęła z szuflady dwa wielkie noże. Gonitwa ta trwała już od jakichś dwóch godzin.
"Co za baba." - pomyślał, lecz uśmiech nie znikał mu z twarzy.
***
* W drodzę do Wioski Trawy.
- Cześć. - pierwszy odezwał się Brewka. - Jestem Rock Lee, Młoda Zielona Bestia z Konohy. To jest Aburame Shino - wskazał na chłopaka, który znajdował się za nimi po prawej. - A to jest Akimichi Chouji. - wskazał na drugiego kolegę, które był obok władcy robali.
- Ta... znam was. - odezwała sie po chwili znudzona czarnowłosa.
- Naprawdę ? A skąd ? - zapytał zdziwiony Rock.
- Godaime mi o was opowiadała. - odpowiedziała mu nadal patrząc przed siebie.
- Oh, rozumiem. - zastanowił sie Lee. - Więc jesteś chuunin'em ?
- Jounin'em - znów odpowiedziała znudzona. Jakby nie patrzeć, po mimo tego, że posiadała tak ciężkie buty, których panicznie bał się Chouji, poruszała się dużo szybciej od nich. W połowie jak Brewka bez swoich ciężarków.
"Nie chciałbym wiedzieć jak szybko biega bez tych butów." - pomyślał wystraszony Akimichi.
- Jounin'em ? Nigdy cie nie widziałem. - zainteresował sie dotąd milczący Shino.
- Bo jestem nowa w wiosce.
- I od razu Jounin ? Musisz być niesamowita. - zadowolił się Lee.
- Taaaa... - westchnęła.
- To w czym się specjalizujesz ? - zapytał nieśmiało Chouji.
- Ninjutsu... Taijutsu... Walka mieczami... Genjutsu, te cztery najlepiej mi wychodzą i trochę medycznego ninjutsu..
- Taijutsu ?! - zapytał uradowany Lee. - A jaki styl ?
- Obydwa.
- Co ?! Niemożliwe. - Rock zaczął nie wierzyć własnym uszom.
- Możliwe, i tak czy siak, potrafię walczyć tylko na bliski i średni dystans. - westchnęła. - A teraz nie wazne, nie będe wam o sobie opowiadać.
Chłopcy zdziwili się, ale postanowili już jej nie denerwować, ponieważ się bali. Wyjątkiem był oczywiście Lee.
- Ile masz lat ? - zapytał zadowolony.
- 15. - odpowiedziała już zdenerwowana dziewczyna
- A jak się nazywasz ?
Dziewczyna przystanęła, Shino i Chouji wystraszyli sie. Brwiścioch się zdziwił, lecz również przystanął. Po chwili znalazła się za nim. Zanim czarnowłosy zdążył się zorientować był już w górze.
- Shishi Rendan.- krzyknęła dziewczyna, po czym wbiła chłopaka nogą w ziemie. Stanęła obok niego. - To było lekko. Nie wierzysz ? Patrz dalej. Juuken ryou ! - krzyknęła po czym uderzyła nadal leżącego chłopaka. Ten już nie mógł się ruszyć. - To były moje dwa najsłabsze ataki z obydwóch stylów.
Rock patrzył na nią jak na prawdziwego anioła. Jeszcze nigdy nie spotkał takiej dziewczyny.
Za to Aburame i Akimichi patrzyli na nią z niedowierzaniem.
"Przecież to była jedna z technik Byakugan'a." - pomyślał Chouji.
- Czekaj, poskładam cię. - westchnęła zażenowana, złożyła jakieś pieczęci, zieloną chakrą przejechała w miejscach gdzie Rock'a najbardziej bolało. Dziwne, że wiedziała gdzie go bolało. Po chwili podniosła go i otrzepała. Lee nadal nie wierzył własnym oczom.
- Wybacz. - powiedziała.
- Tak, jasne... ale , nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. - zastanowił się.
Dziewczyna spojrzała na niego z błyskiem w oczach.
- Nazywam się .....
________________________________________________
Tak xd wiem że rozdział beznadziejny ale nie miałam weny xd
GOMEN XD
A i o to wygląd tej nowej dziewczyny xd