sobota, 22 marca 2014

Rozdział 9 - No tak, przecież on musi ponarzekać, choćby tylko dla zasady.

Tak w sumie to wszyscy zbierali się już do drogi powrotnej. To co tutaj mieli zrobić to zrobili. Kishari zostawał tutaj, w domu. Odprowadził ich tylko do Głównej Bramy Wioski, by się z nimi pożegnać i w podzięce za dobrą współpracę... przynajmniej jakoś tak to ujął. Szu wraz ze swoim kolegą, z którym tu przybył i który miał go eskortować od razu udali się na zachód rzucając wszystkim tylko zdawkowe "do zobaczenia", i już ich nie było. Naga uściskała mocno Temari na pożegnanie, do Shikamaru podeszła i podała mu ręke do innych powiedziała cicho "bywajcie", i wraz ze swoją siostrą i bratem udali się na wschód do pobliskiego portu. No Sabaku chcąc nie chcąc musiała udać się wraz z Ino, Sai'em i tym ostatnim do Konohy, dopiero stamtąd mogła wyruszyć z powrotem do domu. Podeszła do Kishari'ego i podała mu ręke, chłopak odwzajemnił gest nic nie mówiąc. Nara kiwnął mu tylko głową, Piranija zrobił to samo. I już ich nie było. Wyruszyli. Jakby nie patrzeć podczas tych wszystkich dni tak jakby zaprzyjaźnili się między sobą. Zmęczeni ciężką pracą zaczęli narzekać na dodatkową długą drogę powrotną. Shikamaru czuł się jakby wyssali mu mózg, słomką przez ucho.
Temari po głowie przeszła tylko jedna myśl. - "No tak, przecież on musi ponarzekać, choćby tylko dla zasady." Uśmiechnęła się sama do siebie. Ona także czuła się zmasakrowana tym całym tygodniem pracy. Czuła się odrętwiała, zaspana i zanudzona pomimo iż zdarzały się śmieszne rzeczy podczas roboty. Teraz miała ochotę tylko na to, by wyłożyć się na łóżko i nie wstawać z niego przez cały miesiąc, ale zaraz znowu by się zaczęło : " Temari jesteś chora ?" Kankuro mimo iż jest idiotą i tak się o nia martwi, lub " Temari weź się w garść, masz robotę jako ambasador czyż nie ?" No tak... Gaara wymaga czasem od niej zbyt wiele, ale on wie, jak bardzo ona chce podołać każdemu zadaniu.
 
Zaczęło się ściemniać. Shikamaru zauważył to i zarządził postój.
- Dobra, tutaj się zatrzymujemy i jutro wyruszamy w dalszą podróż. - powiedział po czym ziewnął, wyglądał jakby miał zaraz usnąć na stojąco.
Temari szybko rozłożyła namiot i poszła spać, Nara nie pozostał jej dłuży i po chwili także leżał w miarę ciepłym namiocie. Ino i Sai wiedząc w jakimi stanie są ich przyjaciele zaoferowali że będą na zmianę pełnić wartę przez całą noc. Yamanaka chciała odwdzięczyć się im, robiąc chociaż tyle, bo gdy oni "ciężko" pracowali, ona i Sai obijali się cały czas. Mówiąc w skrócie ... mieli tygodniowe wakacje.
Shikamaru leżał sam w namiocie, dręczyła go bezsenność. Cały czas miał przed oczyma twarz Temari. To w jaki sposób się rumieni, gdy ją zawstydza. To w jaki sposób się uśmiecha, gdy jest szczęśliwa. Albo to jak słodko się denerwuje gdy czymś się ją wkurzy. Jej piękne oczy wyglądające jak świeża trawa, jej śliczny mały nosek, i pełne pociągające usta, przez które dostaje szału... "O czym ja myślę ?!"  - zbeształ sam siebie. Starał się myśleć o czym innym, o tym co go zastanie w domu... pewnie jak zwykle upierdliwa matka i irytujący ojciec, o tym co się działo podczas zebrania ambasadorów... eh, w sumie nic ciekawego. W końcu przestał się opierać, natłok myśli na temat Temari wleciał mu do głowy. Zaczął się nimi rozkoszować. Nie spał ... z trzy godziny ? Może cztery ? Jak na zawołanie złapała go senność, ostatnie o czym zdążył pomyśleć to ... to, że musi coś zrobić  by być jak najbliżej blondynki bo inaczej oszaleje.
 
Podczas gdy Sai stał na warcie, pogrążony w własnych rozmyśleniach,wyrwał go z nich zdanie. - Kocham cię Temari. - które ktoś wypowiedział bardzo zaspanym głosem, może wręcz mówił przez sen, który dochodził z namiotu Shikamaru.
Sai sam nie wiedział co o tym myśleć. Zdecydował, że utrzyma to w sekrecie.



sobota, 15 marca 2014

Rozdział 8 - Jak to szybko Nara uspokoił Temari i uratował się przed śmiercią z jej ręki.

"Od trzech godzin siedze w tej popapranej szafce kuchennej, mam tego dość." - pomyślał Shikamaru. - "Która może być już godzina ?" - zapytał sam siebie i spojrzał na zegarek. - "Już po pierwszej, a jutro znowu trzeba pisać te posrane dokumenty.". Otworzył po cichu drzwiczki, z nadzieją, że dostanie się do swojego łóżka nie zauważony, ale w tym przypadku nie miał racji. Gdy tylko wychodził z kuchni, dostrzegła go Temari. Zaczęła biec w jego stronę z dwoma wielkimi nożami wyciągniętymi wcześniej z półki kuchennej. Nara zwiał do swojego pokoju. No Sabaku wbiegła do pokoju za nim, otwierając drzwi kopniakiem i w ten sam sposób je zamykając. Światło było zapalone. Stanęła w miejscu, nie mogąc się poruszyć. "Kurwa mać !"
- Czy mógłbyś... poprosić swój cień, żeby mnie zostawił ? - zapytała już mocno zdenerwowana.
- Eh... Kagemane no Jutsu zakończone sukcesem. - rozłożył ręce. - Najpierw się uspokój. 
Skrzywiła się słysząć jego słowa. On otworzył pięści. Ona zrobiła to samo, przy okazji puszczając noże na ziemię. Zaczął powoli iść w jej kierunku. Ona zrobiła to samo. Byli praktycznie tak blisko siebie, że stykali się klatkami piersiowymi. Podniósł ręce i zaczął rozpinać ubranie blondynki.
- Shikamaru .... ja ... - zaczęła się jąkać.
Zbliżył swoją twarz do jej twarzy, by móc szepnąć jej do ucha. - Nie zrobię ci krzywdy.... obiecuje. Zostałabyś ze mną na noc ? - Odsunął się by spojrzeć jej w oczy. Ich spojrzenia się skrzyżowały. Dziewczyna nie mogąc nic powiedzieć, pokiwała lekko głową na "tak". Władca cieni uwolnił ją ze swojego jutsu. Doparł ją do ściany i pocałował w szyję. "Co się dzieje ?". Nara używając swojego własnego cienia zgasił światło. Po chwili wziął ją na ręce.
Temari wylądowała w jego ramionach. Swoje ręce miała owinięte wokół jego szyi. No cóż, wylądowała na nim w dość dwuznacznej pozycji. On znajdywał się po między jej prawą, a lewą nogą, przytulając ją do swojego torsu. Brunet zaczął iść w stronę łóżka. Niebieskooka po chwili odsunęła się od jego ciepłego ciała, by móc spojrzeć mu w oczy. Shikamaru wykorzystał sytuację i pocałował ją delikatnie w usta. Położył się z nią na łóżku. Nara położył za dziewczyną i przytulił ją do siebie. Jej ciało idealnie pasowało do jego ciała. Pocałował ją w tył głowy. "Kocham cię najmocniej na świecie... tylko, żebym jeszcze miał odwagę ci to powiedzieć..." - pomyślał układając się do snu. Posmutniał.
- Ja też. - odpowiedziała gdy domyśliła się z jakiego powodu brunet tak postępuje, z uśmiechem zamknęła oczy, by zasnąć po tym męczącym dniu.
- Co ? - zapytał zszokowany. Lecz ona już mu nie odpowiedziała.
Wyszło na to, że zasnęli w ubraniach.
***
*W pościgu za porywaczem.
Naruto biegł z całych sił, by go dogonić. Dystans jaki przeciwnik zostawił za sobą, po woli się zmniejszał. Po godzinie dogonił go. Rozpoczęła się walka, którą oczywiście wygrał Uzumaki. Po długiej i męczącej bitwie zabił porywacza. Był ranny, upadł na ziemię i kaszlnął krwią, sam nie wiedział czy ze zmęczenia, czy z tego, że miał wbite cztery kunai'e w plecy. Zaczął się czołgać do nieprzytomnego ciała Hyuugi. Swoją ręką złapał ją za nadgarstek.
- H-Hinata... - szepnął. Zaczął osuwać się w ciemność.
Stracił przytomność.
***
*Gdzieś, nie wiadomo gdzie.
- Infiltracja zakończona. - szepnął wychodząc z cienia. - Możemy się zbierać.
- Chyba tak... wszędzie pusto, nie zostawili po sobie nic godnego uwagi. - odpowiedziała nadal stojąc do niego tyłem.
- Niedługo rozpocznie się egzamin na chuunin'a w Sunie. Chodź, musimy wracać i wypełnić wszystkie dokumenty. - skrzywił się, lecz ona tego nie zauważyła. (Bo jak skoro stała do niego tyłem ? O.o dop. aut.)
- Weź mi nawet nie mów ! Jeszcze moje zaległe papiery... i tamte z zeszłego roku... Hokage mnie zabije, a potem każe je uzupełnić ! - zawyła po czym odwróciła się przodem do niego.
- Masz jakieś zaległe papiery ? - zdziwił się. - Wolałbym nie myśleć co Godaime, by mi za to zrobiła. - przeszły go dreszcze.
- Oh. - uśmiechnęła się. - Zbywam ją misjami, że ciągle jestem zajęta, ogólnie to prawie prawda, bo ciągle nie ma mnie w wiosce, ale jednak ona czasem wymaga niemożliwego, a ja też muszę jeść, spać i te sprawy. - westchnęła.
- Ty ? Jeść i spać ? Przecież mówiłem ci, że nie jesteś człowiekiem. - powiedział z uśmiechem za nim zdążył ugryźć się w język.
Przeszyła go wzrokiem. Po chwili rzuciła się na niego i zaczęła go dusić.
- Zginiesz za te słowa ! Rozumiesz, Kakashi ?! - uśmiechnęła się złośliwie.
Hatake widząc uśmiechającą się oraz zdenerwowaną Anko, pomyślał, że to tak jakby właśnie zobaczyć własną śmierć.

___________________________________________
a o to jak Shikamaru trzymał Temari na rękach.
krótka notka, ne ?
ale nie miałam pomysłu XD
~
http://juu-ni-konoha-kyuubi-no-kitsune.blogspot.com/
http://gaara-i-matsuri.blogspot.com/
http://jinchuuriki-i-yondaime.blogspot.com/

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 7 - Głupi wypadek, głupi leniwiec, nowa jounin'ka oraz jak to wygodnie jest w szafce kuchennej.

Zebranie rozpoczęło się na nowo. Kishari poszedł wczoraj do Raikage by zapytać co trzeba robić na takich spotkaniach. Naga i Temari posiedziały w bibliotece. Szu i Shikamaru nie kiwnęli palcem, ponieważ było to dla nich zbyt upierdliwe. Tak o to kilka godzin temu cała piątka, zupełnie jak rycerze króla Artura, zasiadła przy okrągłym stole.  Wbrew pozorom wszyscy dobrze się dogadywali, jeśli nie liczyć roboty papierkowej. Szu co chwilę zasypiał, więc Temari waliła go po głowie wachlarzem, w wyniku czego miał tam ładną kolekcje guzów. Naga zemdlała na chwilę z wyczerpania, więc Kishari pobiegł po wodę i rzucił jej dzbanek z wodą. Jeśli mowa o dzbanku i rzucaniu.... zrobił to dosłownie. Niosąc jej picie, potknął się o próg, wtedy dzbanek wyleciał mu z rąk i wraz z wodą wylądował na biednej i zszokowanej dziewczynie. Ta od razu się obudziła, przez szkło na jej czole powstała rana, która od razu zaczęła krwawić. Chłopak obwiniając się zaprowadził ją do szpitala, i chyba też dlatego, że jako jedyny znał okolicę. Gdy już wyszli Szu położył się na ziemii i zaczął się śmiać, tak, że pewnie pół wioski go słyszało. Nie będąc dłużnymi Temari i Shikamaru od razu się do niego dołączyli. Po tak ciężkiej i nudnej pracy nawet takie błahostki były dla nich śmieszne.
***
*W gabinecie Hokage.
- Shizune ! - wydarła się Piąta.
Dziewczyna wbiegła do gabinetu Godaime, czekając na rozkazy.
- Przynieś mi sake ! - powiedziała po chwili spokojnie.
- Ale, Hokage-sama... - dziewczynie nie dane było dokończyć.
- Nie chce tego teraz słuchać. I jeszcze zawołaj mi.... Shino, Chouji'ego i Lee, a i powiedz Kibie, że wyrusza z matką i siostrą na misje..
- Hai, Hokage-sama. - krzyknęła ciemnowłosa i wybiegła na poszukiwania.
***
- Ja pierdoooooleee ! - zawył Shikamaru. - A kogo obchodzi, że 12 lipca odnotowano nadzwyczaj wysoki poziom ciśnienia atmosferycznego i znaleziono martwego leniwca ?!
Najpierw wszyscy spojrzeli na niego ze zdumieniem, później pokładali się na ziemi ze śmiechu.
- Mam dość. - oświadczył urażony chłopak, i wyszedł z pokoju.
- Taaa.. na dziś chyba starczy. - oznajmiła zaraz potem ziewająca Temari.
Wszyscy rozeszli się do swoich pokoi.
 No Sabaku leżąc na łóżku, rozmyślała co by tu dzisiaj zrobić. Nic interesującego nie przyszło jej do głowy, więc postanowiła się przejść.
Szła korytarzami, podziwiając przebrzydłe ściany i pytając samą siebie w duchu ; kto byłby tak głupi, by zamieszkać tu z własnej woli ? 
Z rozmyślań wyrwał ją głos Nary, który usłyszała zza pleców.
- Skoro nie masz co robić, to może pójdziemy do mnie ? - zapytał, opierając się o ścianę.
Odwróciła się. "O jezu jaki on jest boski..." - pomyślała, po czym przeraziła się własnych myśli.
- Skąd wiesz, że nie mam co robić ? - odgryzła się.
- Bo znam cię bardzo dobrze i wiem, że ot tak sobie nie chodziłabyś normalnie po korytarzu patrząc na ściany. - uśmiechnął się.
Temari zrobiło się gorąco. Stwierdziła iż to przemilczy.
- To jak ? Idziemy do mnie ? Zagramy w shougi ? - nadal drążył.
- Shougi ? - dziewczyna zdziwiła się, że chłopak w to gra. Po chwili zastanowień, wydało się to normalne. W końcu z niego taki super strateg.
- Tak, chodź. Jak chcesz możemy się nawet założyć. Hmm... kto przegra musi zrobić coś co chce wygrany ? - spojrzał na nią z tym swoim zawadiackim uśmiechem.
- Jasne. - również się uśmiechnęła.
***
*U Hokage.
- Słuchajcie ! - wrzasnęła do nierozgarniętych chłopaków. - Idziecie na misje do Wioski Trawy, wyruszacie za pół godziny, macie odebrać odtrutkę. Wróćcie jak najszybciej, jakieś pytania ?
- Um... - odezwał się Lee. - Kto będzie kapitanem ? 
- Oh... Kapitanem ? - zapytała Godaime. - To proste, ona ... - wskazała ręką na drzwi, które się w tej chwili otworzyły.
Chłopcy odwrócili się, by spojrzeć na dziewczynę, ta, oparła się o framugę i spojrzała na nich.
"Jaka piękna." - pomyśleli w trójkę. Zaraz po chwili zarumienili się. Prawda wyglądała jak anioł, ale raczej ten z piekła. Ubrana była w glany z kolcami, które kończyły się nad kolanami. Miała czarne włosy, związane w kitkę , ale też opadające na około twarzy, piękne niebieskie oczy. Na sobie miała przylegającą do ciała czarną koszulkę, odkrywającą brzuch, na rękach posiadała czarne ochraniacze sięgające prawie do łokci i luźne czarne do kolan spodnie podpięte na czarny skórzany pasek, z boku były one wiązane na sznurki. Z całej broni posiadała ona tylko dwa miecze, przewieszone na krzyż na plecach.
- Witam. - powiedziała patrząc na nich poważnie.
***
Tak jak wszyscy podejrzewali. Shikamaru wygrał z Temari bardzo szybko. Dziewczyna wkurzyła się na niego za to.
I w tym momencie Nara siedzi w kuchennej szafce, chowając się przed rozwścieczoną dziewczyną, która parę chwil temu wyciągnęła z szuflady dwa wielkie noże. Gonitwa ta trwała już od jakichś dwóch godzin.
"Co za baba." - pomyślał, lecz uśmiech nie znikał mu z twarzy.
***
* W drodzę do Wioski Trawy.
- Cześć. - pierwszy odezwał się Brewka. - Jestem Rock Lee, Młoda Zielona Bestia z Konohy. To jest Aburame Shino - wskazał na chłopaka, który znajdował się za nimi po prawej. - A to jest Akimichi Chouji. - wskazał na drugiego kolegę, które był obok władcy robali.
- Ta... znam was. - odezwała sie po chwili znudzona czarnowłosa.
- Naprawdę ? A skąd ? - zapytał zdziwiony Rock.
- Godaime mi o was opowiadała. - odpowiedziała mu nadal patrząc przed siebie.
- Oh, rozumiem. - zastanowił sie Lee. - Więc jesteś chuunin'em ? 
- Jounin'em - znów odpowiedziała znudzona. Jakby nie patrzeć, po mimo tego, że posiadała tak ciężkie buty, których panicznie bał się Chouji, poruszała się dużo szybciej od nich. W połowie jak Brewka bez swoich ciężarków.
"Nie chciałbym wiedzieć jak szybko biega bez tych butów." - pomyślał wystraszony Akimichi.
- Jounin'em ? Nigdy cie nie widziałem. - zainteresował sie dotąd milczący Shino.
- Bo jestem nowa w wiosce. 
- I od razu Jounin ? Musisz być niesamowita. - zadowolił się Lee.
- Taaaa... - westchnęła.
- To w czym się specjalizujesz ? - zapytał nieśmiało Chouji.
- Ninjutsu... Taijutsu... Walka mieczami... Genjutsu, te cztery najlepiej mi wychodzą i trochę medycznego ninjutsu..
- Taijutsu ?! - zapytał uradowany Lee. - A jaki styl ?
- Obydwa.
- Co ?! Niemożliwe. - Rock zaczął nie wierzyć własnym uszom.
- Możliwe, i tak czy siak, potrafię walczyć tylko na bliski i średni dystans. - westchnęła. - A teraz nie wazne, nie będe wam o sobie opowiadać.
Chłopcy zdziwili się, ale postanowili już jej nie denerwować, ponieważ się bali. Wyjątkiem był oczywiście Lee.
- Ile masz lat ? - zapytał zadowolony.
- 15. - odpowiedziała już zdenerwowana dziewczyna
- A jak się nazywasz ?
Dziewczyna przystanęła, Shino i Chouji wystraszyli sie. Brwiścioch się zdziwił, lecz również przystanął. Po chwili znalazła się za nim. Zanim czarnowłosy zdążył się zorientować był już w górze.
- Shishi Rendan.- krzyknęła dziewczyna, po czym wbiła chłopaka nogą w ziemie. Stanęła obok niego. - To było lekko. Nie wierzysz ? Patrz dalej. Juuken ryou ! - krzyknęła po czym uderzyła nadal leżącego chłopaka. Ten już nie mógł się ruszyć. - To były moje dwa najsłabsze ataki z obydwóch stylów.
Rock patrzył na nią jak na prawdziwego anioła. Jeszcze nigdy nie spotkał takiej dziewczyny.
Za to Aburame i Akimichi patrzyli na nią z niedowierzaniem.
"Przecież to była jedna z technik Byakugan'a." - pomyślał Chouji.
- Czekaj, poskładam cię. - westchnęła zażenowana, złożyła jakieś pieczęci, zieloną chakrą przejechała w miejscach gdzie Rock'a najbardziej bolało. Dziwne, że wiedziała gdzie go bolało. Po chwili podniosła go i otrzepała. Lee nadal nie wierzył własnym oczom.
- Wybacz. - powiedziała.
- Tak, jasne... ale , nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. - zastanowił się.
Dziewczyna spojrzała na niego z błyskiem w oczach.
- Nazywam się .....


________________________________________________
Tak xd wiem że rozdział beznadziejny ale nie miałam weny xd
GOMEN XD 
A i o to wygląd tej nowej dziewczyny xd

czwartek, 6 marca 2014

*Ogłoszenie.

Eh, więc tak, podjęłam decyzję, iż notki na tym blogu będą pojawiać się co sobotę, ponieważ nie wyrabiam się z czasem prowadząc również dwa inne blogi. DZIĘKUJE ZA UWAGĘ. Jeśli w dany dzień notka się nie pojawi, na pewno napiszę coś, lub termin jej dodania.



 http://jinchuuriki-i-yondaime.blogspot.com/
 http://gaara-i-matsuri.blogspot.com/
Tori Zeke.

wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 6 - Monolog Nary, porwanie i nikt nie wie po co się tu zjawiliśmy ?

- Ajajajaja... czas wstawać na śniadanie... - Temari obudziła się, po chwili zaczęła się podnosić. - I jeszcze resztę tych ambasadorów trzeba poznać... jakie to upierdliwe... stop, już nic nie mów, nie będziesz gadać tak jak on.
Poszła do łazienki oporządzić się. Po 10 minutach była już gotowa więc wyszła. Gdy dotarła na miejsce wszyscy już tam byli z wyjątkiem władcy cieni.
- Temari ! - ktoś krzyknął, potem coś się na nią rzuciło.
Gdy zdołała sie już oswobodzić, spojrzała na osobę, którą przez chwilę chciała zamordować, gdy zobaczyła jej twarz, zdziwiła się.
- Naga ? - zapytała z niedowierzaniem blondynka. - A co ty tu robisz ?
- Tak, tak, tak ! To samo co ty ! - przytuliła przyjaciółkę.
- Pozwolisz mi zjeść normalne śniadanie ? - zaśmiała się No Sabaku
- Jasne, wybacz. - zakłopotała się dziewczyna. Po czym podniosła posiadaczkę wachlarza i obie podeszły do lodówki. - Ten z Liścia strasznie się spóźnia. - westchnęła.
- Shikamaru ? - zapytała głupio blondynka.
- Znasz go ?
- Praktycznie cały czas jest moim przewodnikiem po wiosce, albo na odwrót... takie to upierdliwe. - westchnęła No Sabaku.
- Nie ważne... co myślisz o pokojach.. bo jak dla mnie to ... - urwała.
- Szczerze ? Okropne. - powiedziała Temari patrząc do wnętrza lodówki.
- A pościel tak śmierdziała ... - zasmuciła się Naga.
- Oh, tak .. - zaśmiała się cicho niebieskooka, myśląc o wczorajszym dniu. - Razem z Shikamaru byliśmy je wyprać. "O nie, nie, nie, wróć, za dużo powiedziałam, zaraz się zacznie pytać czy coś między nami jest... ile chce mieć dzieci, kiedy ślub... muszę coś wymyślić.."   Natknęłam się na niego kiedy szedł wyprać swoją kołdrę, więc się do niego przyłączyłam. Ale szybko pożałowałam, bo gdy tylko znaleźliśmy pralnię od razu się ze mną zaczął kłócić i to o jakieś kompletne pierdoły. Przysięgam: nigdy nie spotkałam i raczej już nie spotkam bardziej konfliktowego i drażniącego człowieka niż on.
- I vice versa. - usłyszała. Odwróciła się i zobaczyła go. Stał w przejściu, oparty o ścianę,  przysłuchiwał się co takiego ciekawego ma o nim do powiedzenia Temari. Ale... śmiał się, miał rozbawione oczy i uśmiech na twarzy, w tym momencie wyglądał tak jak podczas jednej z ich beznadziejnych kłótni.
Dziewczyna nie wiedząc co zrobić, wybrała dla siebie coś do jedzenia, już miała zamykać lodówkę, gdy on zjawił się za nią, przytrzymując drzwiczki w geście, że on chce teraz coś sobie wybrać. Ich ramiona dotknęły się. Temari zadrżała. Nara szybko coś dla siebie wybrał po czym zasiadł do stołu. No Sabaku i jej koleżanka poszły w jego ślady.
- Więc tak, od dzisiaj będziemy razem pracować ... przynajmniej z tego co mi wiadomo. Chyba lepiej będzie jak się poznamy. - powiedział władca cieni, jednak nikt nic nie powiedział. - Jakie to upierdliwe... Temari zaczynaj.
- Czemu niby ja ? - zdziwiła się.
- Bo cię o to proszę. - uśmiechnął się do niej. Znowu... znowu zadrżała.
- Niech ci będzie ... - powiedziała to tak jakby jego uśmiech nic na nią nie podziałał. - Więc, nazywam się Temari No Sabaku, pochodzę z Kraju Wiatru a dokładniej z Wioski Piasku. Hmmm... lubię dużo rzeczy, nie lubię .... Shikamaru.
- Że jak ?! - Nara prawie krzyknął. Temari zaśmiała się.
- Dobra teraz ja. - koleżanka Temari wstała. - Nazywam się Naga Gama, pochodzę z Kraju Wody, a dokładniej z Wioski Ukrytej we Mgle. Hm.. Lubie praktycznie wszystko i wszystkich, nie lubię jak ktoś mi dokucza lub przerywa w pół zdania.
- Ja nazywam się Szu Tensei, jestem z Kraju Ziemi, z Wioski Skały... mało rzeczy jest, które lubię, dużo rzeczy natomiast mnie wkurza. - chłopak skończył mówić.
- Jestem Kishari Piranija, Kraj Błyskawic i Wioska Ukryta w Chmurach, to co lubię... raczej nie muszę wam mówić, nie ma chyba takiej rzeczy której bym nie lubił, jeśli macie jakieś pytania o wioskę, proszę kierować je do mnie. - skończył i usiadł.
- Jakie to upierdliwe ... - westchnął władca cieni. - Nazywam się Nara Shikamaru, jestem z Kraju Ognia, a dokładniej z Wioski Ukrytej w Liściach, lubię patrzeć w chmury i leżeć. Nie lubię się przemęczać, nie lubię jak Hokage się na mnie drze i nie lubie niczego co upierdliwe. Ninją zostałem tylko dlatego, ponieważ myślałem, że to fajna zabawa. Chciałbym mieć żonę, która nie byłaby ani za piękna ani za brzydka. Chciałbym mieć dwójkę dzieci, chłopczyka i dziewczynkę, Gdyby dorośli, syn wyprowadziłby się z domu, córka wyszłaby za mąż, skończyłbym z byciem ninją i grałbym w shougi. Wiódłbym spokojne życie razem z ukochaną. Umarłbym ze starości, oczywiście przed żoną. - zakończył swój monolog.
Wszyscy patrzyli na niego ze zdziwieniem. Temari prawię się zakrztusiła. "Czemu on tyle powiedział ?" - pytała samą siebie w duchu. Po chwili Nara uśmiechnął się do niej kpiąco. Zamarła. "Czy jego słowa były kierowane do mnie ?"- myślała tylko nad tym. Śniadanie się skończyło. Ona jak we śnie, wróciła do siebie, nadal myśląc o tym co on powiedział.
***
* Tym czasem w drodze powrotnej z Wioski Wodospadu.
Naruto i Hinata wracali do domu po ukończeniu misji. W milczeniu. On bał się cokolwiek powiedzieć, ona natomiast myślała, że zaraz zemdleje.
- Um... Hinata ? Za ile będziemy w domu ? - zapytał w końcu.
- Za... za jakąś godzinę. - odpowiedziała spięta.
- Może staniemy i czegoś się napijemy ? - wydukał na jednym oddechu.
Tak też zrobili... lecz nie wiedzieli ile będzie ich to kosztować.
Mieli już się zbierać, nagle usłyszeli syk, po chwili Hinata zemdlała. Zjawiło się trzech zamaskowanych ninja. Naruto powalił dwóch, lecz trzeci zabrał Hyuugę i uciekł.
- Ja pierdole, czemu zawsze mnie to spotyka. - wykrzyczał zdenerwowany Uzumaki, lecz ruszył w pościg za porywaczem.
***
* Podczas rady ambasadorów.
- Jakie to upierdliwe... ale czas zaczynać. - westchnął Nara. 
Nastała krępująca cisza. "Bez jaj... nie mówcie mi, że nikt nie wie po co tu jesteśmy.. Wszyscy są młodzi, tak jak ja i Temari, raczej na pewno nic nie wiedzą, ale cholera jasna... a z resztą to zbyt upierdliwe.
- Błagam, powiedzcie, że ktoś wie po co tu jesteśmy. - Temari zaczęła się denerwować. Znów cisza.
- No to zajebiście. - burknęli wszyscy na raz.
Czekali i czekali ... nic nie robili. Wszyscy zatopili się w swoich własnych przemyśleniach. Mieli nadzieje, że w końcu zjawi się ktoś i powie im, co mają robić. Nic się nie wydarzyło. Minęła godzina... potem druga. W końcu No Sabaku wstała. - To bez sensu, jutro ponawiamy zebranie, a dzisiaj każdy ma się postarać, dowiedzieć co robili wcześniej tutaj inni ambasadorzy.
"Upierdliwe... ale ma rację, cholerny nie fart, że wszyscy nowi." - pomyślał w duchu Shikamaru, wstał i poszedł do swojego pokoju.

 _____________________________________________________________ 
Zapraszam również !
 http://gaara-i-matsuri.blogspot.com/2014/03/witam.html
Ahhhh...
I BARDZO BARDZO BARDZO WAS PROSZĘ O DODAWANIE KOMENTARZY, UDOSTĘPNIANIE BLOGÓW I OBSERWACJĘ <3