Tak w sumie to wszyscy zbierali się już do drogi powrotnej. To co tutaj mieli zrobić to zrobili. Kishari zostawał tutaj, w domu. Odprowadził ich tylko do Głównej Bramy Wioski, by się z nimi pożegnać i w podzięce za dobrą współpracę... przynajmniej jakoś tak to ujął. Szu wraz ze swoim kolegą, z którym tu przybył i który miał go eskortować od razu udali się na zachód rzucając wszystkim tylko zdawkowe "do zobaczenia", i już ich nie było. Naga uściskała mocno Temari na pożegnanie, do Shikamaru podeszła i podała mu ręke do innych powiedziała cicho "bywajcie", i wraz ze swoją siostrą i bratem udali się na wschód do pobliskiego portu. No Sabaku chcąc nie chcąc musiała udać się wraz z Ino, Sai'em i tym ostatnim do Konohy, dopiero stamtąd mogła wyruszyć z powrotem do domu. Podeszła do Kishari'ego i podała mu ręke, chłopak odwzajemnił gest nic nie mówiąc. Nara kiwnął mu tylko głową, Piranija zrobił to samo. I już ich nie było. Wyruszyli. Jakby nie patrzeć podczas tych wszystkich dni tak jakby zaprzyjaźnili się między sobą. Zmęczeni ciężką pracą zaczęli narzekać na dodatkową długą drogę powrotną. Shikamaru czuł się jakby wyssali mu mózg, słomką przez ucho.
Temari po głowie przeszła tylko jedna myśl. - "No tak, przecież on musi ponarzekać, choćby tylko dla zasady." Uśmiechnęła się sama do siebie. Ona także czuła się zmasakrowana tym całym tygodniem pracy. Czuła się odrętwiała, zaspana i zanudzona pomimo iż zdarzały się śmieszne rzeczy podczas roboty. Teraz miała ochotę tylko na to, by wyłożyć się na łóżko i nie wstawać z niego przez cały miesiąc, ale zaraz znowu by się zaczęło : " Temari jesteś chora ?" Kankuro mimo iż jest idiotą i tak się o nia martwi, lub " Temari weź się w garść, masz robotę jako ambasador czyż nie ?" No tak... Gaara wymaga czasem od niej zbyt wiele, ale on wie, jak bardzo ona chce podołać każdemu zadaniu.
Zaczęło się ściemniać. Shikamaru zauważył to i zarządził postój.
- Dobra, tutaj się zatrzymujemy i jutro wyruszamy w dalszą podróż. - powiedział po czym ziewnął, wyglądał jakby miał zaraz usnąć na stojąco.
Temari szybko rozłożyła namiot i poszła spać, Nara nie pozostał jej dłuży i po chwili także leżał w miarę ciepłym namiocie. Ino i Sai wiedząc w jakimi stanie są ich przyjaciele zaoferowali że będą na zmianę pełnić wartę przez całą noc. Yamanaka chciała odwdzięczyć się im, robiąc chociaż tyle, bo gdy oni "ciężko" pracowali, ona i Sai obijali się cały czas. Mówiąc w skrócie ... mieli tygodniowe wakacje.
Shikamaru leżał sam w namiocie, dręczyła go bezsenność. Cały czas miał przed oczyma twarz Temari. To w jaki sposób się rumieni, gdy ją zawstydza. To w jaki sposób się uśmiecha, gdy jest szczęśliwa. Albo to jak słodko się denerwuje gdy czymś się ją wkurzy. Jej piękne oczy wyglądające jak świeża trawa, jej śliczny mały nosek, i pełne pociągające usta, przez które dostaje szału... "O czym ja myślę ?!" - zbeształ sam siebie. Starał się myśleć o czym innym, o tym co go zastanie w domu... pewnie jak zwykle upierdliwa matka i irytujący ojciec, o tym co się działo podczas zebrania ambasadorów... eh, w sumie nic ciekawego. W końcu przestał się opierać, natłok myśli na temat Temari wleciał mu do głowy. Zaczął się nimi rozkoszować. Nie spał ... z trzy godziny ? Może cztery ? Jak na zawołanie złapała go senność, ostatnie o czym zdążył pomyśleć to ... to, że musi coś zrobić by być jak najbliżej blondynki bo inaczej oszaleje.
Podczas gdy Sai stał na warcie, pogrążony w własnych rozmyśleniach,wyrwał go z nich zdanie. - Kocham cię Temari. - które ktoś wypowiedział bardzo zaspanym głosem, może wręcz mówił przez sen, który dochodził z namiotu Shikamaru.
Sai sam nie wiedział co o tym myśleć. Zdecydował, że utrzyma to w sekrecie.

Ja chce dalej (płacze w kącie) uwielbiam tę historię nawet jak nie komciuje to pamiętaj że to czytam a zresztą nie tylko ja . : )
OdpowiedzUsuń