czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 3 - Czas na misję.


„Jezus Maria, co mnie napadło, czemu ja to zrobiłam ? Czemu się pytam ?! Co ja robie… Czyżby to .. ? Nie, to niemożliwe.. dziewczyna wychowana… z bratem idiotą i z bratem potworem, bez matki i teoretycznie bez ojca.. czy mogłaby wiedzieć co to miłość ? NIE, to był przyjacielski buziak… fuuuu, jaki przyjacielski… jak jutro zapyta się o co chodzi to powiem mu, że się potknęłam. Tak, to najlepsze wyjście. A teraz, dobranoc Temari.” Po czym położyła się do łóżka.
***
*Następnego dnia, godzina 7:10.
„Ten idiota ma jeszcze tylko pięć minut, jak się spóźni to pozna smak podeszwy mojego buta.” – Myślała Temari.
- Dobra Neji, cel, Kraj Herbaty ! – krzyknęła z entuzjazmem Ten-Ten, dochodząc do Głównej Bramy.
- Co ty taka ucieszona… - mruknął chłopak. – Ja jestem niewyspany..
- Bo w końcu kupię sobie zapas mojej ulubionej herbaty – pisnęła uradowana dziewczyna – Która oczywiście nie jest sprzedawana w Kraju Ognia.
- Naruto , Hinata ! – krzyknęła Ino widząc ich na horyzoncie. – A wy gdzie na misję ?
- Odwiedziny u starego przyjaciela… mówiąc odwiedziny mam na myśli rozkaz ochrony.. znowu – powiedział blondyn.
- Www… w Wiosce Wodospadu – jęknęła Hinata przy okazji czerwieniąc się.
- Słuchaj Hinata… chodź na słówko – powiedziała Ino, odciągając Hinate jak najdalej od ludzkich uszu. – Nie jąkaj się, nie mdlej pod żadnym warunkiem, zgrywaj twardą babe, która zawsze wie czego chce, rozumiesz ? Musisz być silna. To jest pierwsza twoja misja sam na sam z tym idiotą, wykorzystaj to. Jak nie to gdy wrócisz zrobię ci taki trening, że przez miesiąc palcem nie kiwniesz, rozumiesz ?
- H..Hai ! – wrzasnęła Hinata, na co wszyscy obrócili się w ich stronę.
- Kakashi-sensei ! – krzyknął Naruto widząc go idącego w stronę wyjścia z wioski. – Na jaką misje się sensei udaje ?
- Jak widzisz ja i Anko… -  po czym spojrzał na nią, oboje kiwnęli głową jakby rozumieli się bez słów, po czym dokończył – to tajna misja. Rozkazy Tsunade. Na razie !
Po czym on i Anko zniknęli w kłębie dymu.
- Mmmm… nowy romans… zupełnie jak w Icha Icha Paradise – uśmiechnął się Uzumaki. – Już ja się dowiem co się między nimi dzieje.
- Chodź Ten-Ten, musimy już wyruszać – powiedział Neji.
- Kierunek, południowy -wschód ! – wrzasnęła brązowooka na całe gardło. – Trzymajcie się i powodzenia na misjach !
- Udanych misji – krzyknęli w piątkę.
-Hinata, my również musimy już iść – powiedział blondyn. – Powiem jak Ten-Ten… kierunek północny zachód ! Trzymajcie się ludziska, Uzumaki Naruto nie długo wróci !
Po czym wbiegł w głąb lasu.
- Udanej misji, Ino, Sai, Temari – powiedziała cichutko Hinata.
- Udanej misji – odpowiedział Sai uśmiechając się.
- Trzymaj się, jak wszystkie wrócimy to robimy babskie party ! – powiedziała Temari szczerząc się.
- Chroń go Hinata, powiedz mu, że jak nie będzie się ciebie słuchał lub zrobi coś głupiego to nie dostanie ramen przez rok ! – szepnęła jej do ucha Ino – Leć już !
Po czym Hyuuga wskoczyła w las i już jej nie było.
„Gdzie jest ten cholerny idiota. Zabije go.” Pomyślała No Sabaku.
- Poczekajcie tu, ide po tego cymbała. – powiedziała Temari po czym ruszyła w stronę domu szatyna.
***
„On już nie żyje, po prostu… większy idiota niż Kankuro. – myślała blondynka dochodząc do domu państwa Nara.
PUK PUK.. Drzwi otworzyła jej Yoshino.
- Cześć… to znaczy dzień dobry – zakłopotała się dziewczyna nie wiedząc jak się zwrócić do matki chłopaka – jest Shikamaru ?
- Oh, cześć Temari. Tak jest. – odpowiedziała ta z uśmiechem. – Wejdź.
- Dziękuje. – po czym zaczęła iść w stronę pokoju szatyna. Tak jak się spodziewała, zastała go jeszcze śpiącego. Nabrała powietrza i wydarła się – Shikamaru Nara, spóźniłeś się na zbiórkę, Hokage cię zabije jak jej powiem.
Słowa te zadziałały jak kubeł z zimną wodą, spadł z łóżka po czym od razu wstał.
- Cholera jasna, zapomniałem, czekaj chwilkę, już się przebieram, wybacz Temari. – wysapał szybko.
- Masz pięć minut, czekam na ciebie pod główną bramą. – powiedziała po czym wyszła z domu i popędziła na miejsce spotkania.
„Jestem idiotą” – zdążył pomyśleć, po czym popędził do łazienki, ubrał się i wyleciał z domu jak kometa.
 ***
*Tym czasem w Wiosce Piasku.
- Gaara… - Kankuro wszedł (jak zwykle bez pukania) do biura Kazekage. Zastał tam swojego brata przytulającego… „Zaraz, czy to Matsuri ? Jezu… to ona, ha, wiedziałem, że coś do siebie czują” – pomyślał.
- To może ja wpadnę później. – powiedział po czym po cichu wyszedł i zamknął drzwi. „Mój młodszy braciszek dorasta…  Ciekawe co tam słychać u Temari… Mam nadzieje, że ona jeszcze nie dorosła, nie mam zamiaru być ostatnim.  – pomyślał, następnie poszedł do domu z uśmiechem.

1 komentarz: