„Jezus Maria, co mnie napadło,
czemu ja to zrobiłam ? Czemu się pytam ?! Co ja robie… Czyżby to .. ? Nie, to
niemożliwe.. dziewczyna wychowana… z bratem idiotą i z bratem potworem, bez
matki i teoretycznie bez ojca.. czy mogłaby wiedzieć co to miłość ? NIE, to był
przyjacielski buziak… fuuuu, jaki przyjacielski… jak jutro zapyta się o co
chodzi to powiem mu, że się potknęłam. Tak, to najlepsze wyjście. A teraz,
dobranoc Temari.” Po czym położyła się do łóżka.
***
*Następnego dnia, godzina 7:10.
„Ten idiota ma jeszcze tylko
pięć minut, jak się spóźni to pozna smak podeszwy mojego buta.” –
Myślała Temari.
- Dobra Neji, cel, Kraj Herbaty ! – krzyknęła z entuzjazmem
Ten-Ten, dochodząc do Głównej Bramy.
- Co ty taka ucieszona… - mruknął chłopak. – Ja jestem
niewyspany..
- Bo w końcu kupię sobie zapas mojej ulubionej herbaty –
pisnęła uradowana dziewczyna – Która oczywiście nie jest sprzedawana w Kraju
Ognia.
- Naruto , Hinata ! – krzyknęła Ino widząc ich na
horyzoncie. – A wy gdzie na misję ?
- Odwiedziny u starego przyjaciela… mówiąc odwiedziny mam na
myśli rozkaz ochrony.. znowu – powiedział blondyn.
- Www… w Wiosce Wodospadu – jęknęła Hinata przy okazji
czerwieniąc się.
- Słuchaj Hinata… chodź na słówko – powiedziała Ino,
odciągając Hinate jak najdalej od ludzkich uszu. – Nie jąkaj się, nie mdlej pod
żadnym warunkiem, zgrywaj twardą babe, która zawsze wie czego chce, rozumiesz ?
Musisz być silna. To jest pierwsza twoja misja sam na sam z tym idiotą,
wykorzystaj to. Jak nie to gdy wrócisz zrobię ci taki trening, że przez miesiąc
palcem nie kiwniesz, rozumiesz ?
- H..Hai ! – wrzasnęła Hinata, na co wszyscy obrócili się w
ich stronę.
- Kakashi-sensei ! – krzyknął Naruto widząc go idącego w
stronę wyjścia z wioski. – Na jaką misje się sensei udaje ?
- Jak widzisz ja i Anko… -
po czym spojrzał na nią, oboje kiwnęli głową jakby rozumieli się bez
słów, po czym dokończył – to tajna misja. Rozkazy Tsunade. Na razie !
Po czym on i Anko zniknęli w kłębie dymu.
- Mmmm… nowy romans… zupełnie jak w Icha Icha Paradise –
uśmiechnął się Uzumaki. – Już ja się dowiem co się między nimi dzieje.
- Chodź Ten-Ten, musimy już wyruszać – powiedział Neji.
- Kierunek, południowy -wschód ! – wrzasnęła brązowooka na
całe gardło. – Trzymajcie się i powodzenia na misjach !
- Udanych misji – krzyknęli w piątkę.
-Hinata, my również musimy już iść – powiedział blondyn. –
Powiem jak Ten-Ten… kierunek północny zachód ! Trzymajcie się ludziska, Uzumaki
Naruto nie długo wróci !
Po czym wbiegł w głąb lasu.
- Udanej misji, Ino, Sai, Temari – powiedziała cichutko
Hinata.
- Udanej misji – odpowiedział Sai uśmiechając się.
- Trzymaj się, jak wszystkie wrócimy to robimy babskie party
! – powiedziała Temari szczerząc się.
- Chroń go Hinata, powiedz mu, że jak nie będzie się ciebie
słuchał lub zrobi coś głupiego to nie dostanie ramen przez rok ! – szepnęła jej
do ucha Ino – Leć już !
Po czym Hyuuga wskoczyła w las i już jej nie było.
„Gdzie jest ten cholerny idiota.
Zabije go.” Pomyślała No Sabaku.
- Poczekajcie tu, ide po tego cymbała. – powiedziała Temari
po czym ruszyła w stronę domu szatyna.
***
„On już nie żyje, po prostu…
większy idiota niż Kankuro. – myślała blondynka dochodząc do domu
państwa Nara.
PUK PUK.. Drzwi otworzyła jej Yoshino.
- Cześć… to znaczy dzień dobry – zakłopotała się dziewczyna
nie wiedząc jak się zwrócić do matki chłopaka – jest Shikamaru ?
- Oh, cześć Temari. Tak jest. – odpowiedziała ta z
uśmiechem. – Wejdź.
- Dziękuje. – po czym zaczęła iść w stronę pokoju szatyna.
Tak jak się spodziewała, zastała go jeszcze śpiącego. Nabrała powietrza i
wydarła się – Shikamaru Nara, spóźniłeś się na zbiórkę, Hokage cię zabije jak
jej powiem.
Słowa te zadziałały jak kubeł z zimną wodą, spadł z łóżka po
czym od razu wstał.
- Cholera jasna, zapomniałem, czekaj chwilkę, już się
przebieram, wybacz Temari. – wysapał szybko.
- Masz pięć minut, czekam na ciebie pod główną bramą. –
powiedziała po czym wyszła z domu i popędziła na miejsce spotkania.
„Jestem idiotą” – zdążył pomyśleć,
po czym popędził do łazienki, ubrał się i wyleciał z domu jak kometa.
***
*Tym czasem w Wiosce Piasku.
- Gaara… - Kankuro wszedł (jak zwykle bez pukania) do biura
Kazekage. Zastał tam swojego brata przytulającego… „Zaraz,
czy to Matsuri ? Jezu… to ona, ha, wiedziałem, że coś do siebie czują” –
pomyślał.
- To może ja wpadnę później. – powiedział po czym po cichu
wyszedł i zamknął drzwi. „Mój młodszy braciszek
dorasta… Ciekawe co tam słychać u Temari…
Mam nadzieje, że ona jeszcze nie dorosła, nie mam zamiaru być ostatnim. – pomyślał, następnie poszedł do domu
z uśmiechem.

fajny blog :)
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział :DD