- Henge no Jutsu - krzyknęły wszystkie formując pieczęć.
PUUUFFF... wszystkie zmieniły się w Gai-sensei'a.
- Jeśli tak to ja też się zmieniam - krzyknął Brewka. - Oiroke no Jutsu.
- Niemożliwe... Lee ? Ninjutsu ? Kiedy on się tego nauczył ? - zapytała zszokowana Haruno.
PUUUFFF... Lee zmienił się ... wróć, założył damski kostium kąpielowy.
- Lee, idioto ! - krzyknęła ... ? W sumie krzyknął Gai-sensei.
W wyniku dostania pięścią w głowę od sensei'a Super Brewki, Rock o mało się nie utopił. Chwilę później zaczął się pojawiać guz wielkości arbuza.
- Czy coś mnie ominęło ? Gdzie dziewczyny ? - wpadł do źródła nagi Naruto. Jeden z sensei'ów zemdlał.
- Cholera ! Hinata ! - krzyknęł jeden z Gai-sensei'ów.
- Hinata-sama ! - krzyknął Neji.
- Lee, czemu masz na sobie kostium kąpielowy Sakury ? - zapytał zdumiony Uzumaki.
Jeden z sensei'ów wyskoczył z wody po czym krzycząc "żryj to", wbił się w głowe biednego Brewki po raz drugi dzisiejszego wieczoru.
- A tak na marginesie... Czemu jest pięciu sensei'ów Ultra Brew ? - zapytał skołowany Naruto.
- Dziewczyny idziemy stąd ! - krzyknął jeden z Maito Gai'ów.
Po czym wszystkie "dziewczyny" wyszły.
- Upierdliwce. - powiedział Shikamaru. - Idę do domu na kolacje. Na razie.
Reszta chłopaków została.
***
DING DONG! Ktoś zaczął dzwonić dzwonkiem, więc nasza No Sabaku poszła zobaczyć kto ją może nękać o tak późnej godzinie.
- Cześć, słuchaj wybacz za to dzisiaj, i za Uzumaki'ego, on jest idiotą. - powiedział Shikamaru na wstępie.
- No cześć ... tylko tyle przyszedłeś mi powiedzieć ? - zaśmiała się blondynka.
- W sumie to .. nie. Moja mama zaprasza cię właśnie na kolacje. Nie pytaj czemu, bo i tak ci nie powiem. - skwasił się Nara.
- Ale ..?
- Nie pytaj. Chodź - powiedział szatyn łapiąc niebieskooką za ręke. Temari zaczęła się rumienić.
Gdy dotarli już na miejsce Shikamaru wbił do domu jak burza.
- Miło państwo znowu widzieć - powiedziała Temari, wchodząc za ciemnookim.
- Nam również miło cię widzieć - odpowiedziała pani Nara. - Zapraszam do stołu.
Blondynka
będąc pierwszy raz w mieszkaniu chłopaka zaczęła się rozglądać po
salonie. Był tam telewizor na, którym Pan Shikaku oglądał program o
gotowaniu. Było tam równieź pełno wazonów z kwiatami, chyba pani Yoshino
lubi tulipany. W środku bardzo ładnie pachniało, od razu widać było to
ciepło bijące od całej rodziny.
- O cholera ! - krzyknął szatyn.
- Shikamaru ! - oburzyła się pani Nara.
-
Wybacz ! Zapomniałem dać Asu jego prezentu ! Zaraz wracam ! -
wycharczał ciemnooki, łapiąc niebieską torebkę i wybiegając z domu.
- Kto to jest Asu ? - zapytała zaciekawiona No Sabaku.
-
Nazywa się Asureani, to Shikamaru wymyślił dla niego to dziwne
zdrobnienie. Od dzisiaj, roczny syn Kurenai i Asumy... Shikamaru pewnie
poleciał dać mu jego prezent. - odpowiedział z entuzjazmem pan Shikaku.
- Miło nam, że zgodziłaś się do nas przyjść - powiedziała pani Nara.
- Nie, to ja dziękuje za zaproszenie - uśmiechnęła się Temari. W tym czasie pan Shikaku poszedł do kuchni.
- Chciałam powiedzieć, że cieszę się, że jakaś rozsądna kobieta idzie na tą misje. - odwzajemniła uśmiech pani Yoshino.
- Ale Ino też idzie. - odpowiedziała blondynka.
-
O ! To, aż dwie rozsądne kobiety ! - zaśmiała się pani Nara. - Proszę
zaopiekuj się moim synkiem... on jest... strasznie leniwy i nic nie
bierze na poważnie - posmutniała pani Yoshino.
- Nie ma sprawy, Yoshino-sama. - powiedziała z uśmiechem No Sabaku. "Ha
! Jak powiem mu, że jego własna matka kazała mi się nim opiekować to
chyba padnie ze wstydu. Od jutra, akcja : sprawić by ten leń był
zakłopotany do szpiku kości !"
- Proszę, mów do mnie po prostu Yoshino. - odezwała się mama Shikamaru.
- Dobrze.. Yoshino - powiedziała z uśmiechem blondynka.
***
*W tym samym czasie u Shikamaru.
"Cholera, co ze mnie za idiota, proszę, Kurenai, nie śpij jeszcze." - błagał w myślach szatyn.
PUK PUK! Usłyszała kobieta, więc wstała z fotela, odłożyła czasopismo i poszła otworzyć drzwi.
- O, witaj Shikamaru, co chcesz ode mnie tak późno ? - zapytała szatynka.
- Mam prezent dla Asu. - wysapał ze zmęczeniem Nara.
- O, dziękuje - podziękowała z uśmiechem czerwonooka. - Wejdziesz ?
-
Wybacz, mam w domu gości,a jutro rano zaczynam misje. Powiedz Asu, że
prezent jest od wujka Shikamaru. - powiedział Shika. - Na razie.
-
Dobranoc ! - wykrzyczała za nim z uśmiechem Kurenai. - Co za
nieogarnięty chłopak, zupełnie jak ty Asuma, eh... Dobrze go
wyszkoliłeś. - powiedziała zamykając drzwi.
***
-
A powiedz mi Temari... Czy między tobą, a Shikamaru coś jest ? Jak nie
chcesz nie musisz odpowiadać, pytam z czystej ciekawości, wiesz, taka
matczyna ciekawość, poza tym myśle, że byłby z tobą szczęśliwy i
umiałabyś go dopilnować. - wyszeptała na jednym oddechu szatynka.
-
Eeee, aaa... zn.. jaa.. i on... - zacięła się blondynka. W tym momencie
Shikamaru wszedł do domu. Temari zaczęła się jeszcze bardziej rumienić.
"Czemu ona się rumieni ? Boże, matko co ty jej znowu powiedziałaś" - załamał się chłopak. Matka Shikamaru poszła do kuchni.- O czym rozmawiałyście ? - zapytał szatyn blondynke.
- Em... no o niczym. - dziewczyna znowu zarumieniła się.
- Shikamaru przynieś Temari ciasto. - powiedziała Yoshino wychodząc z kuchni i trzymając w ręku patelnie.
- Upierdliwe baby... - wymruczał Shikamaru, podnosząc się z krzesła.
- Coś ty powiedział ?! - krzyknęła Temari. Chwilę później oberwał wachlarzem w twarz i patelnią w łeb.
- Już nic, już nic. - powiedział i poszedł po ciasto.
*Godzinę później.
- Dziękuje za kolacje i deser, było pysznie - powiedziała z uśmiechem na ustach dziewczyna. - Będę się już zbierać.
- Shikaramu odprowadź Temari do domu. - powiedział pan Shikaku.
Gdy dotarli już do mieszkania No Sabaku i dziewczyna już miała wejść po schodach, Nara złapał ją za ręke i wyszeptał jej do ucha - Miłych snów.
Dziewczyna drgnęła po usłyszeniu jego słów. Odwróciła się po czym pocałowała go w policzek i wbiegła do domu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz