piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 5 - BoBoBo i jak strasznie moja pościel capi.

- Myślę, że .... jutro obiad będziemy jeść już na miejscu. - odezwała się z uśmiechem Temari.
- A ja myślę, że jestem głodny. - powiedział Sai.
- W sumie racja, pora na obiad. - uśmiechnęła się do niego Ino, na co chłopak się zarumienił.
- Łap Nara, tylko się nie zakrztuś. - No Sabaku rzuciła w jego stronę coś do jedzenia.
- Jakie to kłopotliwe... co to w ogóle jest ? - zapytał.
- Piaskowa babeczka ? Nigdy o nich nie słyszałeś ? Jedne z najlepszych w Sunie. - odpowiedziała szukając drugiej babeczki.
- Mam nadzieje, że nie jest z piasku .... - powiedział biorąc gryza. Po chwili jednak okazało się, że babeczka jest z pisaku. Chłopak zaczął się dusić, piasek drażnił go w krtań, przeszkadzał w oddychaniu, strzelał między zębami oraz miał smak jakiejś zdechłej ryby. Upadł na ziemię, walcząc o powietrze, po chwili z braku powietrza stracił przytomność.
- Oj, chyba mu dałam... - nie dane było dziewczynie dokończyć, ponieważ w tym momencie pojawił się wróg.
- Nazywam się BoBoBo - Bohaterski Bojownik Boskich Fryzur ! - wykrzyczał na dzień dobry. - Zaraz rozprawię się z wami.
Ino rzuciła się na niego jednak on skontratakował jej cios swoimi ...
- Czy to są włosy z nosa ?! - krzyknęła przewrażliwiona Yamanaka. - Fuuuuuuuuuuuuuu ! - zaczęła piszczeć. - Proszę Sai, on jest do twojej dyspozycji. - powiedziała po czym schowała się za nim.
- Tłuszcz z tuńczyka daje włosom połysk i wieprzowinka też. - krzyknął wróg.
- Temariii.. - szepnęła Ino. - Obudź Shikamaru, my się nim zajmiemy.
- Jasne. - powiedziała. "Czemu akurat ja muszę to robić, ohyda... ale ciekawe jak zareaguje." , zaczęła się do niego zbliżać a jej serce coraz szybciej zaczęło bić, " Nie wierze, ze to ja muszę zrobić mu sztuczne oddychanie. Kurde mam nadzieje, że jeszcze się nie udusił.". Dziewczyna podeszła do niego i uklękła. Zaczęła się rumienić. Zatkała szatynowi nos, po chwili jej wargi wpiły się w jego wargi. Dostała zawrotów głowy, serce chciało jej wyskoczyć z piersi, trudno było jej utrzymać równomierny oddech. "Czym ja się tak podniecam... nie możliwe... nie, ja nic do niego nie czuje, kurwa mać ! - krzyczała do siebie w myślach. Odkleiła się od niego, nabrała powietrza przygotowana, po chwili schyliła się ponownie, jednak nie zauważyła, że chłopak już się obudził. "Pocałowała" go, chłopak zdziwił się do granic możliwości, ale jednak zamknął oczy i wysunął swój język, ich języki się spotkały. Temari szybko oderwała się od niego i dała mu w twarz.
- A ja myślałam, że zemdlałeś ! Chciałam cię nawet przepraszać za to, że ci dałam babeczkę dla kotów ! - krzyknęła.
- Ajajajaja ! Boli... - zaczął masować sobie policzek. - Bo zemdlałem, ale się obudziłem po pierwszym pocałunku, a może raczej w trakcie drugiego.... Co ?! Dałaś mi karmę dla kota ?! - wrzasnął.
- Ekhem ! Nie chciałabym wam przeszkadzać, ale mamy tu malutki problem ! - Ino zaczęła się denerwować.
- Uderzenie włosów z pod pachy ! - krzyknął wróg, Yamanaka i Sai dostając włosami upadli na ziemię. - Trzeba było użyć lakieru... są zbyt splątane, żeby się bić.
- A tak na marginesie... kim ty do jasnej cholery jesteś ? - zapytał Shikamaru ziewając.
- Jestem BoBoBo - Bohaterski Bojownik Boskich Fryzur ! - wykrzyknął z entuzjazmem ten włosiasty. - Lecz daruje wam życie, wasze włosy mówią mi, że o nie dbacie. - rzekł po czym skoczył w gąszcz i już go nie było.
- Większego świra chyba nie widziałem. - zastanowił się Shika. Po czym oboje podbiegli do Ino i Sai'a by ich obudzić. Po obudzeniu tej dwójki, drużyna zjadła coś i wyruszyła w dalszą drogę.
***
* Tym czasem w Wiosce Wodospadu.
- Oooj ! Shibuki ! - krzyknął zadowolony Uzumaki.
- Naruto ! - podbiegł do niego chłopak.
- Dawno się nie widzieliśmy, i jak w obronie wioski ? - zapytał blondyn.
- Ostatnio idzie coraz gorzej, dlatego was wezwaliśmy. - westchnął ciemnowłosy. - Tak w ogóle... kto to jest ? - zapytał wskazując na Hyuugę.
- To jest ... - nie dane było dokończyć Uzumaki'emu.
- Hinata. - powiedziała dziewczyna. - Miło cię poznać.
- Rozumiem ... - zastanowił się Shibuki. - Naruto, czy to twoja ... ? - pokazał mały palec.
Blondyn szybko na niego wskoczył, przewracając kolegę. Hinata zaczęła się strasznie rumienić.
- Nie.... po prostu ona.... i ja ... - szepnął mu Naruto. - Chcemy razem na tej misji przezwyciężyć jej nieśmiałość, i to nie ma ze mną nic wspólnego... teoretycznie.
- Dobra, dobra, a teraz zejdź ze mnie ! - krzyknął ciemnowłosy. - Chodźcie, wytłumaczę wam na czym polega zadanie.
Chłopcy wstali, Shibuki zaczął iść w stronę jakiegoś domu. Naruto złapał w drodze Hinatę za rękę i szepnął jej do ucha. - Czas zacząć także naszą drugą misję.
Hinata słysząc jego słowa... i czując jego twarz tak blisko swojej, zemdlała.
***
* W drodze do Konohy.
Neji i Tenten odebrali papiery od lorda feudalnego kraju Herbaty. Po zjedzeniu przyzwoitego drugiego śniadania razem z lordem, zaczęli się zbierać do domu. Po chwili wyruszyli i jak przybyli, tak ich już nie było.Obecnie znajdują się w połowie drogi do celu.
- Um... Tenten... - zaczął chłopak. - Jestem głodny.
- Przecież trzy godziny temu jadłeś ! - westchnęła poirytowana dziewczyna.
- Ale już pora na obiad. - zatrzymał się szatyn.
- Dobra, dobra, chodź zjemy coś. - powiedziała brązowooka nie mając za bardzo innego wyboru.
Neji próbując zejść z drzewa, wbił się na gałąź, której nie widział, po chwili spadł z wysokości 3 metrów. W ciszy rozległo się jedno wielkie donośne CHRUP !
- Neji ! - krzyknęła Tenten zeskakując z drzewa. Podbiegła do chłopaka, zaczęła wyciągać zawartość apteczki i bandażować mu rękę. - Zjedz coś, potem się prześpij, jak wstaniesz wrócimy do domu, przynajmniej będziesz bardziej uważny.
- Ale... - nie dokończył widząc groźną minę dziewczyny.
- Masz się mnie słuchać ! - krzyknęła mu do ucha szatynka.
- To chyba ja tu dowodzę. - skrzywił się chłopak.
- Nie, jeśli chodzi o twoje zdrowie. - Tenten zaczęła się denerwować.
- Ale... - chłopak nie dokończył ponieważ dziewczyna przerwała mu pocałunkiem.
- Już będziesz cicho ? - zapytała odrywając się od niego.
Przełknął ślinę zdziwiony i pokiwał głową na tak. Tenten podała mu jedzenie, posłusznie je zjadł i po chwili poszedł spać, by jej więcej nie denerwować.
***
- Jesteśmy na miejscu. Jutro wszystko się zacznie. - powiedziała No Sabaku.
Wszyscy razem poszli odebrać kluczyki do swoich pokoi. Po odebraniu ich nie rozmawiając ruszyli zmęczeni do swoich pokoi. Temari zauważyła, że na szczęście, albo raczej nie szczęście ma pokój obok Shikamaru. Gdy weszła do swojego pokoju od razu poczuła smród.
- Jezu co tak śmierdzi ? - zapytała sama siebie gdy jej oczy zaczęły łzawić.
Podeszła do łóżka. "Oczywiście ! Pościel tak jedzie." - pomyślała, po czym zgarnęła pościel i wyszła z pokoju by ją wyprać. Po drodze wpadła na Shikamaru, wpadła dosłownie. Oboje wylądowali na ziemi w dość krępującej pozycji. Jedna ręka chłopaka była pod tyłkiem dziewczyny, zaś druga na jej... piersiach. Łokieć dziewczyny znalazł się na jego "strategicznym" miejscu. Natomiast ich twarze bardzo blisko siebie były zwrócone w swoją stronę. W pierwszej chwili zaczerwienili się po uszy, po chwili jednak szybko podskoczyli i odsunęli się od siebie.
- Czy twoja pościel też tak capi ? - zapytał Nara, nie wiedząc co ma powiedzieć.
Temari zaczęła się śmiać jak jeszcze nigdy w życiu, nie był to wymuszony śmiech, cieszyła się i to bardzo.
Shikamaru na początku zdziwił się, jednak po chwili zaczął się uśmiechać, cieszył się z jej szczęścia.
Po chwili dziewczyna złapała go pod ręke i nadal się śmiejąc popędziła z nim by uprać swoją pościel.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz