sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 13 - Zazdość... chyba.

Już od ponad godziny siedziałem, pisałem papiery i robiłem plany na temat obrony wioski w biurze Kazekage. Podobno na co dzień zajmuje się tym Temari, ale z okazji mojego przybycia dzisiaj dostała wolne. A od jutro razem będziemy pracować. Plecy i nogi bolały mnie jak szlag więc postanowiłem wyjść i się przejść. 
Przechodziłem koło masy sklepów i restauracji. Zbyt dużego wyboru raczej tu nie mieli. W jednym sklepie były kulki z piasku, w innym filet z piasku, a w jeszcze innym frytki z piasku. No bez przesady przecież nie muszą się, aż tak utożsamiać z nazwą wioski, gdybyśmy my tak robili w naszej wiosce to jedlibyśmy same liście... a ja bym tego nie przeżył....
Wyciągnąłem papierosa i go odpaliłem, a ludzie w około patrzyli na mnie jakbym nie wiem, zabił ich najlepszego przyjaciela czy co. Ta wioska robi się coraz dziwniejsza. Nie żebym był w tej wiosce pierwszy raz, ale po raz pierwszy mogę się po niej tak swobodnie porozglądać.
Zaciągnąłem się papierosem.. tak naprawdę to nienawidziłem palić. Śmieszne, to jedyne co zostało mi po Asumie...
Musiałem wracać już do biura, ale akurat spostrzegłem, że się zgubiłem. Z daleka widziałem budynek Kazekage, ale sama wioska była jak labirynt. Błąkałem się tak nie wiem, może jeszcze z pół godziny, gdy w końcu dotarłem do szpitala. Postanowiłem tam wejść i zapytać o drogę. Drzwi rozsunęły się przede mną, a ja wszedłem do środka. Przy blacie recepcji tyłem do mnie stała Temari, a w dłoni trzymała piękną białą róże. Zacząłem iść w jej stronę, a recepcjonistka odeszła od blatu w poszukiwaniu jakichś papierów dla blondynki.
Oplotłem ręce wokół jej talii, a brodę położyłem na jej lewym ramieniu, po czym zapytałem. - A co tutaj robisz ? 
Ta podskoczyła przerażona upuszczając kwiat na ziemię. Odwróciła się w moją stronę i z pięści przyłożyła mi w środek głowy. - Nie strasz mnie tak idioto ! 
Zacząłem masować się po głowie, uśmiechając się przepraszająco, a ona nadal patrząc na mnie z mordem w oczach podniosła z ziemi róże.
- Jak stąd dojść do biura ? - zapytałem gdy w miarę się uspokoiła.
- Idziesz cały czas prosto, aż dojdziesz do Akademii, od razu za nią skręcasz w prawo i idziesz prosto dopóki nie dojdziesz do kwiaciarni, a potem od razu w lewo i jesteś na miejscu. - odpowiedziała. Już chciała odejść gdy złapałem ją za nadgarstek.
- A gdzie mogę zjeść coś co nie składa się z piasku ? 
- Wszędzie. Na zewnątrz ludzie promują głównie potrawy z piasku jadalnego, ponieważ są one bardzo popularne w naszej wiosce, ale w środku jest jeszcze inne jedzenie. - odpowiedziała i wyrwała mi się.
Nagle podeszła do nas tamta recepcjonistka i zwróciła się do Temari. - Leży w pokoju 202A.
- Dziękuje. - odpowiedziała Temari i zaczęła iść w stronę schodów. 
Poszedłem za nią, ale w końcu nie wytrzymałem i zapytałem. - A dla kogo ta róża ? 
- Dla przyjaciela. - odpowiedziała tylko i poszła po schodach, a ja stanąłem jak wryty. Spojrzała na mnie zdziwiona, ale pewnie stwierdząc iż ją to nie interesuje poszła dalej.
Postanowiłem pójść od razu do biura, a nie zajmować się jakimiś pierdołami. Gaara i tak pewnie chce mnie już zabić.
Byłem zazdrosny ? Nie, nie, nie, to nie możliwe. To nie wchodzi w grę. 
Ale do końca dnia już miałem zepsuty humor.

***
*Tym czasem w Ukrytej Mgle.
- Patrzcie to Mesu Raion !- krzyknął ktoś z tłumu.
- Nie do wiary.
- Nie wiarygodne.
- To naprawdę ona ? - wszyscy w około zaczęli się ekscytować nie wiadomo czym.
- Kto to jest Mesu Raion ? -zapytałem.
- Ja … - opowiedziała mi Tori.
- Co ? Ale czemu tak na Ciebie mówią ? - zdziwiłem się jeszcze bardziej. Mesu Raion inaczej Lwica. Dość...dziwne przezwisko.
- Ponieważ umiem przyzywać lwy, gepardy, pantery... - westchnęła Tori. - ...tygrysy. - dodała po chwili przemyśleń.
- A czemu każdy cię tu zna ? - no bez jaj, co ona taka znana jest ? Czemu niby ?!
- Zawsze znajdzie się ktoś kto mnie zna. - skwasiła się.
- Nadal nie rozumiem czemu. - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- Szybko rozeszła się po świecie informacja o dziewczynie, której jako jedynej udało się podpisać pakt krwi z lwami. - powiedziała znużona. Chyba mój opóźniony umysł zaczął ją irytować.
- A z gepardami co ? - zapytałem ciekawy.
- Jak to co, nic. Po prostu szybko biegają. Całą drogę z Konohy do Suny przebiegną w niecały dzień. W sumie nie wiem po co mi one skoro mam zwój teleportacji... - zastanowiła się. - A, już wiem, gdy mam za mało chakry, przyzywam je i zawożą mnie na miejsce. - odpowiedziała machając lekceważąco ręką. Chyba miała już dość tych wszystkich pytań.
- A tak w ogóle to ile masz lat ? - zapytałem. Ciekawiło mnie to.
Tori, aż zacisnęła rękę w pięść. Chyba naprawdę nie lubiła rozmawiać na swój temat. Ale o dziwo, odpowiedziała. - Piętnaście.
Stanąłem jak wryty. Jest w moim wieku. Ma piętnaście lat, a już jest w ANBU ?! To co ja niby przez to całe życie robie ?! Ona może, a ja nie ?! - Jesteś niesamowita. - uśmiechnąłem się.
- Yhm... - ta tylko zignorowała mnie, ale zauważyłem na jej twarzy rumieniec. Ha ! Czyli jednak nie ignoruje mnie całkowicie !
W tym czasie Akamaru widząc rumieniec dziewczyny popchnął ją na mnie. To nie było zamierzone, tylko Akamaru lubi bawić się w swatkę. W wyniku czego ja próbując nie wywalić siebie ani jej, złapałem ją za… tyłek. Ona zaczęła czerwienić się jak żarówka. A ja od razu ją puściłem, również wyglądając jak pomidor.
- Akamaru idioto ! Uważaj jak łazisz. Przepraszam Tori, proszę wybacz. - zacząłem ją przepraszać. Ot co, jeszcze może zrobić mi krzywdę !
- Ikaruka Fiba ! - wydarła się chyba na całą wioskę, tak, że jeszcze ci, którzy nie zwracali na nią uwagi, z pewnością jej się w tym momencie przypatrywali.
- Em, nazywam się Inuzuka Kiba. - poprawiłem ją, po czym uśmiechnąłem się z nadzieją przeżycia do następnego dnia.
 -  Kuchiyose no Jutsu ! - wykrzyczała formując odpowiednie pieczęci. Znikąd pojawił się gepard.
- Oh, Tenryuu, dawno mnie nie odwiedzałaś. - tym razem Tori zwróciła się do geparda, którego przyzwała.
- Wybacz Zeke. Siostra ma małe, a jej mąż okazał się frajerem. Więc wyszło na to, że musiałam go zabić. – westchnęła gepardzica.
Słysząc te słowa zdębiałem. Nawet nie chce wiedzieć co one chcą zrobić ze mną ...
- A ci dwaj to kto ? - Tenryuu zapytała się patrząc na nas jak na wykałaczki do zębów.
Akamaru podkulił ogon i schował za mną. Tak naprawdę to ja miałem ochotę schować się za nim, ale no cóż...
- Ah, tak, zapomniałam o nich. Możesz ich zabić jak chcesz. - Tori westchnęła odwracając się z zamiarem wypełnienia misji sama.Odeszła, a nas zostawiła na pastwe losu. Dobre sobie ! Hokage, urwie jej za to łeb ! Chyba... No ewentualnie Tori może powiedzieć, że zabił mnie ktoś inny, albo że sam się przez przypadek zabiłem... Kurwa !
 Na te słowa gepardzica rzuciła się na nas, a my ze strachu zaczęliśmy uciekać na drugą stronę miasta.

Tori uśmiechnęła się z satysfakcją do siebie po czym powiedziała. - Kompletny idiota, ale jest nawet słodki. Wypadało by coś zrobić. - po wypowiedzianych słowach dziewczyna z uśmiechem zaczęła iść do biura Mizukage.

***
 *Tym czasem gdzieś w Wiosce Dźwięku.
- Myślałam, że ta Wioska upadła, gdy Orochimaru od niej odszedł... - no i faktycznie tak myślałam.
- Podobno władze przejęło tutaj Akatsuki i gdzieś zrobiło sobie baze. - stwierdził Kankuro.
A o tym to nie wiedziałam. Ale pomimo wszystko...
- Przecież Akatsuki też zostało pokonane. - powiedziałam zgodnie z tym co myślałam.
- Dlatego tam gdzie wcześniej znajdywało się Akatsuki, baze zrobiła sobie jakaś grupa przestępcza starając się udawać wcześniejszych właścicieli. - on zdecydowanie był lepiej poinformowany niż ja.
- W takim razie czy to bezpieczne iść tam tylko we dwójkę ? - zapytałam.
- Wątpisz w swoje umiejętności ? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
To był pierwszy raz gdy byłam z nim sam na sam na misji, więc troche się denerwowałam. Co ja gadam ?! To chyba pierwszy raz kiedy z nim rozmawiałam ! Naprawdę nie pamiętam czy już kiedyś z nim rozmawiałam.
- Szczerze ? Tak. - odpowiedziałam na jego pytanie.
- To nie wątp. W razie czego obronie cię Ino, pamiętaj. - powiedział i mrugnął do mnie.
Dziwak. Zarumieniłam się, ale też zaczęłam się śmiać. Kankuro słysząc mój śmiech uśmiechnął się.
- Ty tu jesteś chyba po to, żeby pokazać mi gdzie znajduje się ich baza, co nie ? - zaczęłam śmiać się jeszcze głośniej.
Kankuro zrobił teraz chyba najgłupszą minę jaką potrafił. Naprawdę wyglądał tak idiotyczne... aż pomyślałam, że padnę tam ze śmiechu ! 




4 komentarze:

  1. Super rozdział, oby tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. a gdzie kolejny rozdział ???

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie jutro, ponieważ w zeszłym tygodniu byłam na jakimś zadupi gdzieś i nie miałam jak napisac :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaa :( no to muszę wytrwać jeszcze jeden dzieńńń :D

    OdpowiedzUsuń