Od teraz będę pisać w pierwszej osobie, tzn. że będą to przeżycia Temari... albo Shikamaru, ewentualnie jakichś innych postaci.
A no i przepraszam że nie było mnie tak długo , ale no koniec roku jest i muszę oceny poprawiać xd
Wiecie, proszę o komentowanie i wgl te sprawy XD
Wiecie, proszę o komentowanie i wgl te sprawy XD
Tamtego dnia Temari została na noc u Naruto. Naprawdę musiała się obrazić skoro wolała już zostać u tego durnia. Na następny dzień rano wyruszyła, nawet nie zdążyłem jej przeprosić, nawet nie wiem za co, ale znając siebie pewnie palnąłem wtedy jakąś głupotę. Hm... minął tydzień odkąd wyruszyła, pewnie już dawno jest w domu. Bez tej jej ciągłej gadaniny zrobiło się pusto, chociaż nie mówię tu o zwykłej gadaninie, bo Naruto świetnie daje sobie z tym radę. Raczej chodzi o to że mi jej brakuje, ale nigdy w życiu bym się do tego nie przyznał...
- Dobra czas kłaść się spać. - powiedziałem do pustego pokoju, ziewnąłem i wygodnie wyłożyłem się na łóżku. Już zasypiałem gdy nagle coś głośno huknęło. Tak się zdziwiłem, że aż spadłem z łóżka. Podnosząc się z ziemi pomasowałem głowę na którą nieszczęśliwie spadłem.
- Co ty tu robisz ? Nie mogłaś wejść drzwiami ? Poza tym, co chcesz, nie widzisz, że śpię ? - zapytałem siedzącą w oknie Ino.
- Hokage... - nie dokończyła ponieważ jej przerwałem.
- Dobra, dobra już wstaje ! Idź powiedz tej starej babie, że zaraz będę. - wkurzyłem się na serio. Kurde na prawdę w nocy też musi człowieka zrywać z łóżka ?! Ino zeskoczyła z okna i zaczęła iść w stronę budynku Godaime, gdy nagle zdałem sobie sprawę z czegoś strasznego. Podbiegłem szybko do okno i krzyknąłem za znikającą blondynką kilka słów. - Eeeej ! Ino, tylko nie mów jej, że nazwałem ją starą ! Pamiętaj nie mam zamiaru umierać tak młodo !
Mam nadzieję, że mnie usłyszała, bo inaczej będe mieć poważny problem. Ogarnąłem się w trzy minuty i również wyszedłem w kierunku biura tej upierdliwej hazardzistki. Nie było tłumów na ulicach, dlatego moja podróż trwała krócej niż zwykle, ale kto by się dziwił. Jest środek nocy ! Kto przy zdrowych zmysłach nie śpi jeszcze o tej godzinie ?! A no tak, Hokage. Wszedłem do pomieszczenia babuni bez pukania, łamiąc etykietę, którą ustaliła. Na prawdę nie miałem ochoty bawić się teraz w takie duperele. Nie dość, że zrywają mnie z łóżka w środku nocy (pomińmy fakt, że nie spałem), to jeszcze ta sprawa z Temari... to wszystko jest tak upierdliwe...
-... a więc wyruszacie jutro rano. - oczywiście wlazłem do pokoju na koniec jej wspaniałego wykładu i od razu zachciało mi się wyć. Jutro rano misja ?! Czy ja czasem nie miałem mieć wolnego teraz ?! Czy dla niej słowa "wolne od pracy" nic nie mówią ?! Hokage zrobiła się czerwona na twarzy ze złości. Ah tak, pewnie jej zdaniem znów się spóźniłem, mimo iż pięć minut temu ściągnięto mnie z łóżka. Rozejrzałem się po pokoju. Aha, znowu same problemy. Najwięksi idioci wioski zebrali się w jednym pokoju i ja mam iść z nimi na misję ?! Ino i Sakura znów strzelały do siebie piorunami z oczu, Shino gadał do swoich robaków, Kiba i Naruto szarpali się za włosy, a Akamaru gryzł blondyna w tyłek. Hinata zemdlała (pewnie znowu przez Naruto) na co Neji zaczął panikować. Lee robił pompki na kciukach, stojąc na rękach... bez komentarza proszę. Chouji już stał ze swoją wielką torbą żarcia, która ledwo mieściła się pod sufitem i obżerał się chipsami, Sai malował se jakieś obrazki, które zaczęły wyskakiwać z jego kartek, Tenten stała oparta o ścianę modląc się o spokój, a Moegi, Konohamaru i Udon dopingowali Naruto w walce z Kibą. Zaraz moment, co te dzieci tu robi....
Oczywiście nie zdążyłem nawet zadać se w myślach pytania, ponieważ dostałem w głowę z pięści od nieźle wkurzonej Hokage. Wszyscy leżeli teraz spokojnie na ziemi masując swoje głowy. A ja niby za co dostałem ?! Przecież nawet nic jeszcze nie zrobiłem !
- Powtórzę jeszcze raz gówniarze ! Jutro rano wyruszacie do Wioski Piasku, przez cztery miesiące będziecie wykonywać rozkazy Gaary, ponieważ ostatnimi czasy zaczęło ubywać shinobi z Piasku dlatego wioska wyszła do nas z prośbą o pożyczenie im kilku naszych ninjy, więc stwierdziłam, że z chęcią oddam was na kilka miesięcy, przynajmniej będzie spokój w wiosce. - westchnęła podpierając się pod boki. W tym momencie wyglądała jakby miała za sobą z pięćset lat życia. Dziwne... - A więc jutro możecie wyruszać. Jakieś pytania lub zastrzeżenia ? - jakby jakiekolwiek zastrzeżenie miało do niej dotrzeć...
- Mogę dostać kogoś normalnego o zdrowym rozsądku do drużyny ? - zapytałem podnosząc rękę. Naprawdę miałem przeczucie, że ta misja okaże się kompletną klapą, albo co gorsza zniszczeniem połowy Wioski Piasku.
- Shikamaru ! - Sakura i Ino jak na znak złożyły ręce w pięści by tylko móc mi przywalić.W ich oczach zapłonął ogień... przerażające.
- Ah w końcu zobaczę Gaarę, dawno się z nim nie widziałem ... - Naruto się rozluźnił.
- Cisza ! - wrzasnęła Godaime, prawdopodobnie dlatego, że znów zrobił się harmider, ponieważ wszyscy zaczęli zadawać jakieś głupie pytania. - Ah, tak wasz kapitan jest raczej normalną osobą.
- Nasz kapitan ? To nie będzie nim ktoś z nas ? - zapytał zdziwiony Neji.
- Nie. - Tsunade wygodniej rozsiadła się na fotelu i westchnęła. - Wyłaź Zeke, wiem, że tam jesteś.
Przez okno do naszego zatłoczonego pokoju weszła osoba w masce. - Jak na Hokage przystało, od samego początku wiedziała, że tam jestem.
- ANBU ? - wszyscy zapytaliśmy chórem. Bardzo dziwne...
- Zdejmij maskę, na cztery miesiące wyruszasz z nimi jako ich kapitan. - Hokage odezwała się ponownie.
ANBU scięgnęła swoją maskę i okazała się być dziewczyną. Ona ma być kapitanem ?!
- To ty... ty byłaś z nami na misji. - Chouji, Lee i Shino wypowiedzieli to jednocześnie, jakby uczyli się tego na pamięć.
Godaime wstała i z uśmiechem oznajmiła nam. - Poznajcie Tori, waszą nową panią kapitan.
***
U Kankuro.
Siedzieliśmy z Gaarą w kuchni. Temari jeszcze spała więc staraliśmy się zrobić jedzenie. Tak spaghetti byłoby dobre, gdyby nie to, że je spaliliśmy. Nie dziwi mnie to, że to Temari w tym domu zawsze robi jedzenie. W tych sprawach z Gaarą jesteśmy nieudolni.
- Daj spokój, wywal to. Nawet muchy by tego nie zjadły. - powiedział i odwrócił się do mnie plecami by móc usiąść przy stole. Tak jak kazał wyrzuciłem spalone jedzenie, tylko, że wyrzuciłem je do zlewu zamiast do kosza ponieważ ten był już przepełniony, aż się z niego wysypywało. Gaara podparł się rękami o czoło.
- Twoja kolej na wyrzucenie śmieci. - powiedziałem do niego wrzucając talerze do zlewu. Jak zywkle mnie zignorował. Żyłka na czole zaczęła mi pulsować. Czasami on jest naprawdę denerwujący. Tym sposobem zlew także został zapełniony różnymi świństwami. Nie żeby mi to przeszkadzało, ale żyjemy jak świnie. - Więc poprosiłeś o całą dwunastkę ? - zapytałem zmieniając temat.
- Taaa.. - odpowiedział tylko tyle. Czasami mam ochotę go tak mocno rąbnąć, ale piasek pewnie i tak by go obronił więc to nawet nie miałoby sensu.
- Mam nadzieję, że ... - oczywiście nie dane było mi dokończyć, ponieważ rozległ się krzyk, który pewnie słyszała cała wioska.
- Kankuroooooooo ! - wrzask Temari było słychać bardzo dokładnie.
Ciekawe co ja znowu zrobiłem ? Może lepiej teraz wyjść z domu ? Tak, to bardzo dobry pomysł.
- Na razie, Gaara. Pozdrów ode mnie Temari. - powiedziałem i już mnie nie było.
***
Z perspektywy Temari.
Wstałam i od razu ruszyłam się wykąpać. Siedziałam już w wannie i odkręcałam kurek gdy dobiegł mnie głos Kankuro. - Więc poprosiłeś o całą dwunastkę ?
Ciekawe co to mogło znaczyć. Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi ze strony Gaary, czy kogokolwiek innego więc postanowiłam się zapytać gdy tylko zejdę na dół. Odkręciłam kurek, a z kranu zamiast wody na moją głowę polało się ... spalone spaghetti. Wiedziałam kto za tym stoi.
- Kankurooooooooo ! - wrzasnęłam. Kiedyś go zabije ! Na pewno !
Szybko strzepnęłam spaghetti z głowy. Ubrałam się w moje kimono, z tą różnicą, że wybrałam to krótsze niż zwykle, żeby nie było mi gorąco. Zaczął się najcieplejszy tydzień roku, więc trzeba być przygotowanym. Zaczepiłam mój wachlarz o plecy i szybko zbiegłam po schodach na dół by móc przywalić temu jełopowi.
- Gdzie on jest ?! - krzyknęłam i zaczęłam się rozglądać, gdy tylko stanęłam obok Gaary w jadalni.
- Wyszedł i kazał cię pozdrowić. - odpowiedział mi zamyślony Gaara.
Pieprzony przyjeb z tego Kankuro... jak dorwę go w swoje łapy to pożałuje, że się urodził. Uspokoiłam się w miarę możliwości i usiadłam na przeciwko brata. Pewnie znowu spalili śniadanie. Naprawdę, co za idioci...
Postanowiłam zjeść śniadanie poza domem, tak, to będzie dobry wybór.
- W każdym razie słyszałam kawałek waszej rozmowy. O co chodziło z jakąś dwunastką ? - zapytałam brata. Jak zwykle mnie zignorował, więc podeszłam do niego i potrzęsłam nim. - Halo, Gaara, wróć na ziemię.
Wyrwał się z rozmyślań i od razu mi odpowiedział. - Jak wiesz, coraz więcej naszych dobrych shinobich umiera. Więc postanowiłem poprosić Konohę o pomoc w rozwiązaniu tej sprawy. Hokage zgodziła się i powiedziała, że przyśle do nas całą dwunastkę, jakąś trójkę genin'ów i jednego ANBU jeśli tylko przetrzymamy ich tutaj przez cztery miesiące lub więcej. Naturalnie będą pod moimi rozkazami przez ten cały czas, przynajmniej tak zadeklarowała.
Zatkało mnie. Całą dwunastkę, chyba nie ...
- Całą dwunastkę czyli kogo ? - głupio zapytałam mimo iż już znałam odpowiedź.
- No wiesz, Naruto, Sakura i Sai, ten z psem, Hinata i ten od robaków, ten dziwak w zielonym, chłopak z rodu Hyuuga i ich koleżanka z drużyny, oraz ten grubasek, ta blondynka i Shikamaru. A no i jeszcze jakiś ANBU ale to już inna historia, wątpie, by oni wiedzieli, że wyrusza z nimi ANBU. A no i jeszcze ... - Gaara rozgadał się co było dla niego nie typowe.
Ale ja już przestałam go słuchać. Mało mnie to interesowało. Grupa z Konohy powinna być tu za jakieś dwa dni.... Shikamaru przybywa....
Siadłam na krześle jak struna, nie wiem ile siedziałam, może dziesięć minut, może pół dnia. Gaara wyszedł i już do wieczora go nie zobaczyłam. Kilka razy widziałam Kankuro, a ten zdziwiony machał mi kilka razy ręką przed nosem lub potrząsał mną, ale nie widząc żadnej reakcji dał sobie spokój i wyszedł ponownie. Zaczęła się ściemniać więc otrząsnęłam się.
Za dwa dni będzie tu masakra ....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz